Lublin: Udusiła 10-letniego synka. Zamordowała własne dziecko! Jaka kara dla Moniki S.?

Lublin: Ukradła fortunę i udusiła synka? Proces Moniki S., upadłej prezes Bractwa Miłosierdzia
Autor: Mucha Lublin: Ukradła fortunę i udusiła synka? Proces Moniki S. w kwietniu 2021 roku

Monika S. usłyszała wyrok. Sąd potwierdził, że upadła prezes Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta zamordowała własne dziecko. W hostelu w Lublinie udusiła 10-letniego synka. Przerażająca zbrodnia wstrząsnęła całym miastem. Jaki dramat krył się za tą rodzinną tragedią? Jaką karę poniesie Monika S., skazana za zabójstwo własnego dziecka? Kobieta jest też sądzona za kradzież pieniędzy i malwersacje finansowe w jednej z najbardziej znanych organizacji charytatywnych w Lublinie, którą kierowała. Gdy na jaw wyszły jej przekręty, jej świat runął. W końcu zabrała synka i… zrobiła coś przerażającego.

Monika S. usłyszała wyrok: jest winna. Zamordowała własne dziecko. Upadła prezes Bractwa Miłosierdzia udusiła 10-letniego synka. Sąd potwierdził ustalenia śledczych i prokuratury. Monika S. została skazana na 25 lat więzienia. Czy to odpowiednia kara za pozbawienie życia własnego dziecka? Zabrała 10-latka do Lublina, chłopiec ufał jej bezgranicznie, a ona dokonała największej możliwej zbrodni.

Monika S. najpierw miała ukraść fortunę przeznaczoną dla potrzebujących, a później zrobiła coś jeszcze gorszego. W Lublinie dopuściła się prawdziwej zbrodni. Zabrała swojego 10-letniego synka do hostelu i… udusiła go w łóżku. Do tragedii doszło w listopadzie 2019 roku. Upadła prezes Bractwa Miłosierdzia od początku była główną podejrzaną, a po zatrzymaniu przyznała się do zbrodni. Jaka tajemnica stała za rodzinnym dramatem, który skończył się w tak makabryczny sposób? Wielu szczegółów sprawy nie znamy, bo proces toczył się za zamkniętymi drzwiami.

Kim jest upadła prezes jednej z najbardziej znanych organizacji charytatywnych w Lublinie? Monika S., wykształcenie wyższe, ekonomiczne. Jeszcze kilka lat temu szczęśliwa żona i matka. W Bractwie Miłosierdzia początkowo była księgową, potem główną księgową, a w końcu objęła funkcję prezesa organizacji. Coś wtedy w jej życiu pękło, zaczęła robić sobie długi w bankach, prawdopodobnie wpadła w szpony hazardu. Nie chciała, aby prawdę o jej drugim obliczu odkrył mąż. W latach 2017-2018 zaczęły się więc finansowe czary „u Brata Alberta”, pomagały jej wtedy w tym pracownice jej podległe. Proces w sprawie przekrętów trwa nadal.

Monice S. groziło dożywocie. W środę została skazana na 25 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE