Pokruszony beton w miejscu ołtarza, dziura w ścianie w miejscu tabernakulum. Ten widok łamie serce

2026-05-09 15:10

Tak zwyczajnie, po ludzku ciężko się na to patrzy - setki ton pokruszonego zbrojonego betonu w miejscu, gdzie stał ołtarz i ławki dla wiernych, dziura w ścianie tam, gdzie chowano Najświętszy Sakrament...Nieszczęście, które spadło na wiernych z Parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Lublinie i mocno dotknęło katolików z całego miasta i Polski dopiero teraz widać w całym ogromie. W Boże Narodzenie ubiegłego roku w świątyni wybuchł groźny pożar, który kompletnie zniszczył okazałą budowlę. Nie zabrał tylko nadziei. - Odbudujemy kościół, to tylko kwestia czasu - mówi w rozmowie z "Super Expressem" ks. dr. Waldemar Sądecki, proboszcz parafii, zabierając dziennikarza gazety do wnętrza rozbieranej świątyni.

Piękna historia lubelskiego kościoła

Miejsce, gdzie stoi kościół - ulica Władysława Kunickiego, biegnie ze śródmieścia Lublina w kierunku Biłgoraja i dalej, do Przemyśla, w ostatnim odcinku przecinając osiedle domków jednorodzinnych, w których wiele ma prawie stuletni rodowód. Dzielnica "Dziesiąta" była pomyślana jako miasto-ogród już przed wojną, a kościół stanął w tym miejscu już w 1934 roku. Drewniany budynek (który rozebrano i przeniesiono do nieodległych Pilaszkowic, w lubelskiej parafii można oglądać jego makietę stojącą na tarasie domu parafialnego) ustąpił w 1985 roku smukłemu, ale potężnemu kościołowi z cegieł i betonu. Wydawałoby się, takiemu olbrzymowi nic nie jest straszne.

- Trudno było uwierzyć. To piękna i bardzo ważna dla nas część życia - mówili nam państwo Anna i Ryszard Kargulowie, których spotkaliśmy na miejscu na drugi dzień po pożarze. W tym miejscu oboje przyjęli chrzest, Pierwszą Komunię Świętą, w świątyni, oczywiście tej drewnianej, przeszło 60 lat temu… trafili na siebie. Pani Anna śpiewała w kościelnym chórze i wypatrzyła sobie pewnego przystojnego ministranta… - I tak zostało. Wspólnie z naszymi synami pomagaliśmy budować ten kościół - opowiadają uśmiechając się do wspomnień.

"Robimy wszystko, aby kościół odbudować"

Kiedy rozmawiamy teraz, na początku maja 2026 roku z ks. Sądeckim, zwraca on uwagę właśnie na to: kościół to miejsce wspomnień, modlitwy, intymnych duchowych rozmów ze Stwórcą dla setek, tysięcy ludzi, którzy odwiedzali to miejsce.

- Dlatego robimy wszystko, aby kościół odbudować, oddać go wiernym - mówi duchowny. Kiedy się spotykamy na terenie parafii, właśnie kończy uzgadniać kwestie techniczne z doświadczonym budowlańcem, parafianinem. - Staram się konsultować wszystko ze specjalistami. Mam szczęście, że otaczają mnie tacy ludzie - mówi.

Już w grudniu było wiadomo, że ogień, który gasiło ponad stu strażaków przez ponad dobę przyniesie ze sobą potężne zniszczenia i to miejsce nie będzie już takie jak było. Pomoc zaofiarował już wojewoda lubelski Krzysztof Komorski, akcję zainicjowała także lubelska Kuria Metropolitalna.

- Nie będziemy prowadzić żadnej zbiórki po domach albo w Internecie. Można wpłacić pieniądze na konto parafii lub bezpośrednio gotówką w kancelarii - przestrzegał tuż po pożarze proboszcz Sądecki i tak jest dalej. Wprawdzie na samym początku ktoś próbował podszywać się pod parafialną zbiórkę, ale szybko dał spokój widząc, że nikt nie daje się nabrać. Jak mówi ks. Sądecki, parafianie podeszli do problemu bardzo poważnie i z wielkim zrozumieniem. Wiedzą, że remont może potrwać kilka lat i kosztować miliony.

W kościele tak naprawdę zostały tylko mury - zdjęto uszkodzony strop, a wcześniej sprzed kościoła zniknęła charakterystyczna dla okolicy dzwonnica. Strop był wielkim zagrożeniem, gdyby się zawalił, mógłby uszkodzić ściany. Budowlańcy na szczęście zdążyli.

- Na razie trwa uprzątanie gruzu ze stropu, który zalega na podłodze kościoła. Najprawdopodobniej udało się ocali mury. Decyzje co dalej, jak ma być odbudowany, jak będzie wyglądał, są dopiero przed nami. Wiele przed nami pytań - przyznaje ks. proboszcz. - Mamy nadzieję, że z Bożą pomocą w przyszłym roku uda nam się osiągnąć stan surowy, zamknięty - dodaje.

Ale życie parafialne trwa dalej - nawet w takich polowych warunkach. Do dwóch sal w domu parafialnym, zaadaptowanych na msze święte (tam znajduje się Najświętszy Sakrament, po którym w ruinie została tylko wielka, smutna dziura w ścianie) dodano miejsca na podwórku parafialnym, gdzie stanął namiot, a na ścianie znajduje się telebim. Wiele uroczystości odbywa się w kościele sąsiedniej parafii. Ks. Sądecki mówi o nim "tryb kryzysowy".

- Przy sakramencie bierzmowania musieliśmy podzielić młodzież na dwie grupy, Pierwszą Komunię Świętą dzieci przyjmą w sześciu grupach: w naszej kapliczce i w parafii sąsiedniej - tłumaczy. - Uczymy się tego cały czas - dodaje.

Poniżej publikujemy link do strony parafii, gdzie znajdują się informacje dotyczące pomocy dla parafii: nsj.diecezja.lublin.pl/kontakt/

Serce się kraje...Byliśmy w środku spalonego kościoła w Lublinie
Sonda
Czy chodzisz regularnie do kościoła?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki