Polecany artykuł:
Dziś o Monice S. mówi cała Polska. Kobieta już rok temu stała się bohaterką skandalu, choć dziś już wiemy, że tamta „zbrodnia” była niczym w porównaniu z morderstwem własnego dziecka…
Kim jest kobieta, która kiedyś kierowała jedną z najbardziej znanych lubelskich organizacji społecznych i charytatywnych, a dziś przyznała się do uduszenia 10-letniego Filipka?
Monika S. kierowała Bractwem Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie. To organizacja, która od lat pomaga bezdomnym, biednym i samotnym, prowadzi kuchnie, noclegownię i ośrodki wsparcia.
W grudniu 2018 okazało się, że z kont organizacji zniknęło blisko ćwierć miliona złotych. Podejrzaną numer jeden została… prezes Bractwa, Monika S. Kobieta przyznała się do winy. Ukradła ponad 220 tys. złotych!
Spędziła w areszcie trzy miesiące – z dala od swojego ukochanego syna. Groziła jej dziesięcioletnia odsiadka. Teraz kara będzie znacznie surowsza. Monice S., za pozbawienie życia Filipa, grozi dożywocie.
Do tej potwornej zbrodni doszło w piątek w Lublinie. Monika S. została zatrzymana następnego dnia w Puławach. Jutro jej 10-letni synek zostanie pochowany…
Monika S. przyznała się do winy. Za kratami poczeka na proces. – Usłyszała zarzut zabójstwa dziecka, w ten sposób, że nakrywając kołdrą jego ciało wraz z głową, unieruchomiła je, przytrzymując własnym ciałem i doprowadziła do jego uduszenia – mówi prok. Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Monika S., jak ustalili dziennikarze Super Expressu, już od września zabierała Filipa na kilka dni z domu w Kłodnicy Dolnej. To tam mieszkali, do tamtejszej podstawówki chodził 10-latek… Niewykluczone, że 38-latka już kilka miesięcy temu wpadła na przerażający pomysł, by odebrać życie dziecku i – być może – sobie samej…