Spis treści
Zaskakujący transport w Koroszczynie
Sprawa dotyczy głośnych wydarzeń z października 2019 roku. Wówczas na przejściu granicznym z Białorusią w Koroszczynie (woj. lubelskie) utknęła ciężarówka przewożąca 10 tygrysów z Włoch do Rosji. Kierowcy nie posiadali odpowiednich wiz, a sam transport był pozbawiony niezbędnych dokumentów. Zwierzęta spędziły w ciasnych klatkach kilka dni, co doprowadziło do śmierci jednego z drapieżników. Służby weterynaryjne nie były wcześniej uprzedzone o tym transporcie, ale po zatrzymaniu ciężarówki podjęły natychmiastowe działania ratunkowe, zapewniając tygrysom nadzór i pożywienie. Dziewięć ocalałych zwierząt ostatecznie znalazło schronienie w polskich ogrodach zoologicznych, a część z nich została później przetransportowana do Hiszpanii. Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok sądu niższej instancji, skazując organizatora oraz kierowców na kary więzienia w zawieszeniu i prawomocnie uniewinniając weterynarzy. Apelacje złożone przez prokuraturę i obrońców zostały w całości oddalone.
„– Sąd nie znalazł żadnych podstaw, aby wzruszyć ten wyrok. Słusznie sąd pierwszej instancji zwrócił uwagę na nietypowość i wyjątkowość tej sytuacji”
– powiedział sędzia Artur Ozimek podczas uzasadniania środowego orzeczenia.
Sąd Okręgowy w Lublinie podtrzymuje wyrok
W październiku 2019 roku ciężarówka z 10 tygrysami utknęła na terminalu granicznym w Koroszczynie, ponieważ przewoźnicy nie posiadali wymaganych dokumentów, a kierowcy wiz. W wyniku przedłużającego się postoju jeden z tygrysów nie przeżył. We wrześniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej uznał Rosjanina Rinata V., organizatora transportu, za winnego znęcania się nad zwierzętami. Został on skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Włoscy kierowcy, Marco A. i Alessio D., którzy mieli opiekować się drapieżnikami w trakcie podróży, usłyszeli wyroki 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Z kolei graniczny lekarz weterynarii Jarosław N. oraz Eugeniusz K., pełniący obowiązki urzędowego lekarza weterynarii Granicznego Inspektoratu Weterynarii w Koroszczynie, zostali oczyszczeni z zarzutów niedopełnienia obowiązków.
Czytaj też: Zmienił kierunek, gdy zobaczył puławskich policjantów. To go zdradziło
Brak informacji o tygrysach w ciężarówce
Sąd odwoławczy zaznaczył, że tej sytuacji nie można traktować jak rutynowego transportu ptaków czy gadów, gdzie znalezienie azylu dla zatrzymanych zwierząt jest dużo prostsze. Sędzia zwrócił uwagę, że wszystkie służby były całkowicie zaskoczone pojawieniem się tygrysów na granicy. Włoskie służby weterynaryjne nie przekazały wymaganej informacji o transporcie. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że odpowiednie dokumenty przez pomyłkę trafiły do oddziału Terespol-Kobylany, który zajmuje się ochroną roślin i środowiska.
Służby w Koroszczynie walczyły o drapieżniki
Brak wcześniejszych informacji uniemożliwił służbom weterynaryjnym przygotowanie się na ewentualny kryzys. Sędzia przypomniał również, że przez pierwsze dwa dni kierowcy wielokrotnie próbowali przekroczyć granicę z Białorusią, ale byli zawracani.
„– Lekarz nie miał wtedy żadnych powodów, aby transport zatrzymać”
– wyjaśnił sędzia. Gdy stało się jasne, że ciężarówka utknęła w Polsce, służby weterynaryjne od razu ruszyły z pomocą. Zapewniono całodobowy nadzór, zorganizowano pożywienie i rozpoczęto gorączkowe poszukiwania ogrodów zoologicznych gotowych przyjąć drapieżniki. Dziesięć tygrysów podróżujących z Włoch do Rosji utknęło w klatkach po polskiej stronie przejścia w Koroszczynie. Jeden z nich padł. 30 października 2019 roku dziewięć uratowanych tygrysów przetransportowano do zoo w Poznaniu i Człuchowie, skąd część ostatecznie trafiła do specjalnego azylu w Hiszpanii.