- Dwie osoby poniosły śmierć w tragicznym zdarzeniu drogowym w Chełmie.
- 20-letni sprawca usłyszał wyrok w pierwszej instancji.
- Obrońca postuluje łagodniejszy wymiar kary.
- Prokurator żąda ponad 14 lat pozbawienia wolności.
- Sąd wyższej instancji rozpatrzy apelacje w tej sprawie.
Zarówno prokuratura, jak i adwokat 20-letniego Szymona C. nie zgadzają się z orzeczeniem pierwszej instancji. Jak przekazała Polskiej Agencji Prasowej sędzia Marta Śmiech, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Lublinie, do sądu trafiły stosowne odwołania. Obrońca oskarżonego ubiega się o nadzwyczajne złagodzenie kary, powołując się na młody wiek sprawcy, co w praktyce oznaczałoby wyrok poniżej ustawowego minimum. Ponadto wnioskuje o zmianę dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów na zakaz czasowy.
Śledczy mają zgoła odmienne stanowisko. Prokuratura wnosi o to, by 20-latek odpowiedział za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. W związku z tym domaga się wymierzenia mu znacznie surowszej kary łącznej w wymiarze 14,5 roku za kratami.
W czerwcu tego roku Sąd Okręgowy w Lublinie uznał 20-letniego Szymona C. za winnego spowodowania śmiertelnego wypadku oraz prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Mężczyzna został nieprawomocnie skazany na 7 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd nałożył na niego również dożywotni zakaz kierowania wszelkimi pojazdami mechanicznymi. Oprócz tego oskarżony musi zapłacić 10 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Podczas ustnego uzasadniania orzeczenia sędzia Marek Woliński podkreślił, że pasażerowie podróżujący autem ponoszą część odpowiedzialności za ten dramat. Z materiałów dowodowych, w tym z zabezpieczonych nagrań wideo, wynika bowiem, że młodzież miała świadomość, w jakim stanie znajduje się kierowca, i godziła się na to, by pijany Szymon C. prowadził pojazd. Co więcej, nikt siłą nie umieścił 18-latków w bagażniku – weszli tam z własnej nieprzymuszonej woli. Sąd zauważył również, że pasażerowie dopingowali 20-latka do jeszcze szybszej jazdy.
Z poczynionych ustaleń wynika, że oskarżony pędził w obszarze zabudowanym z prędkością o co najmniej 80 km/h wyższą od dopuszczalnej. Ponadto auto nie posiadało ważnych badań technicznych, a zgodnie ze świadectwem homologacji mogło nim podróżować maksymalnie pięć osób.
Prokuratura w Chełmie oskarża o spowodowanie katastrofy drogowej
Początkowo śledczy z Prokuratury Rejonowej w Chełmie zarzucali 20-latkowi m.in. sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym, jednak podczas procesu sąd zmienił tę kwalifikację prawną na spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Uznano bowiem, że nie zaistniały przesłanki mówiące o zagrożeniu życia i zdrowia minimum dziesięciu osób (nie licząc sprawcy zdarzenia).
W tej sprawie, oprócz kierowcy, było 9 osób
– argumentował sędzia.
Dramat na ulicy Ogrodowej w Chełmie. W aucie było 10 osób
Przypomnijmy: do tragicznego w skutkach wypadku doszło w marcu 2025 roku. Po zakończonej imprezie urodzinowej grupa młodzieży postanowiła pojeździć nocą po ulicach Chełma. Na prostej drodze przy ul. Ogrodowej 20-letni Szymon C. nagle stracił kontrolę nad pojazdem. Samochód wypadł z trasy, zjechał na chodnik, uderzył w przydrożną latarnię, a następnie z impetem wbił się w betonowe ogrodzenie. Pojazd dachował. Dwóch 18-latków, którzy podróżowali w bagażniku auta, zginęło na miejscu. W pojeździe znajdowało się łącznie aż dziesięć młodych osób.
Z policyjnych ustaleń wynikało, że oskarżony pędził z prędkością nie mniejszą niż 130 km/h na odcinku drogi, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h. Ponadto badanie stanu trzeźwości wykazało u niego około 2 promili alkoholu.
Mężczyzna podczas trwania procesu sądowego przyznał się do większości zarzutów. Kategorycznie zaprzeczył jednak, jakoby celowo uciekł z miejsca wypadku i z premedytacją doprowadził do tragedii na drodze. Zaznaczył, że niezwykle mocno żałuje swojego postępowania i wyraził skruchę, przepraszając bliskich zmarłych kolegów. Szymon C. nie był do tej pory w żaden sposób karany, a od momentu wszczęcia śledztwa cały czas przebywa w areszcie tymczasowym.