Tragiczna śmierć ukochanej pielęgniarki. Pani Monika niedawno świętowała 40-lecie pracy

2026-09-07 9:31

W połowie sierpnia 2026 roku świętowała 40-lecie pracy w Szpitalu Powiatowym w Rykach, ale pani Monika (+62 l.) ani przez chwilę nie czuła się najstarszą pielęgniarką w tym miejscu, energią i radością z życia mogłaby obdzielić personel i pacjentów całego szpitala. Pomogła setkom, jeśli nie tysiącom ludzi. Niestety, jej nie udało się pomóc. Pani Monika, „siostra Moniczka“ jak mówili o niej pacjenci, zginęła w pożarze własnego domu.

  • Monika przez 40 lat pracowała w Szpitalu Powiatowym w Rykach.
  • Ceniona pielęgniarka zginęła w pożarze swojego domu.
  • Z płonącego budynku sąsiedzi uratowali 88-letnią kobietę.
  • Kilkanaście dni przed tragedią pani Monika świętowała jubileusz pracy.

W Rykach nie ma chyba nikogo, kto nie znałby zmarłej. - To nie pielęgniarka, to instytucja - wspomina pracownica sklepu położonego w pobliżu szpitala, mimo wszystko z uśmiechem na twarzy, bo obraz uśmiechniętej, jowialnej pani Moniki, która z każdym porozmawiała, każdego znała, z każdym zamieniła słowo, ten obraz przebija przez żal i smutek.

Dom na obrzeżach Ryk spłonął na początku września. W biały dzień, pojawił się po 13-tej. Na razie nie znane są przyczyny pożaru. Walczyło z nim pięć zastępów straży pożarnej. Na miejscu zjawili się ratownicy medyczni i policjanci.

Tragiczna śmierć ukochanej pielęgniarki. Monika niedawno świętowała 40-lecie pracy
Autor: Foto i reprodukcje Mucha Mariusz / Super Express Tragiczna śmierć ukochanej pielęgniarki. Monika niedawno świętowała 40-lecie pracy

- Jak ustalili funkcjonariusze przed przyjazdem służb sąsiedzi i świadkowie wyprowadzili z palącego się domu 88-latkę, której udzielono pomocy medycznej. W trakcie podjętych działań służby ratunkowe wydostały z płonącego budynku 62-letnia kobietę, która pomimo udzielonej pomocy medycznej zmarła - opowiada st. asp Łukasz Filipek z ryckiej policji. - W wyniku pożaru spaleniu uległy pomieszczenia mieszkalne wraz z wyposażeniem, część więźby dachowej oraz elewacji domu.

Ofiarą pożaru była właśnie pani Monika. Kilkanaście dni wcześniej świętowała piękny jubileusz - 40 lat pracy zawodowej i to w jednym miejscu. Znała szpital w Rykach jak nikt inny. Kochała to miejsce i tą pracę, to ona stała za organizacją w szpitalu szkoły pierwszej pomocy przedmedycznej.

- Jeszcze dwa tygodnie przed tragedią w szpitalu odbywały się uroczystości związane z jej jubileuszem. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele poszczególnych oddziałów. Były gratulacje, podziękowania i prezenty od współpracowników - pisze lokalna Wspólnota.

Czytaj też: 22-latek staranował mężczyznę na stacji paliw. Nie pozwolił odebrać sobie kluczyków

Społeczność Szpitala Powiatowego pożegnała ją na oficjalnej stronie placówki medycznej:

- Monika pozostanie w naszej pamięci jako osoba pełna życzliwości, empatii i oddania drugiemu człowiekowi. Swoją codzienną pracą, troską o Pacjentów oraz serdecznością wobec współpracowników tworzyła miejsce, w którym profesjonalizm zawsze szedł w parze z ludzkim ciepłem. Jej odejście jest dla całej naszej społeczności szpitalnej ogromną stratą. (...) Moniko, dziękujemy za wspólne lata, za Twoją obecność, dobro i serce, które zostawiłaś wśród nas...

Wielki pożar autobusu na Pradze w Warszawie. Spłonęło wszystko! 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki