To miał być krótki spacer. Marcin zginął w męczarniach po ataku psów. Były policjant odpowie przed sądem

2026-07-01 8:12

Były policjant i właściciel strzelnicy w Raculi pod Zieloną Górą stanie przed sądem za śmierć 46-letniego Marcina B. Mężczyzna zginął po ataku trzech psów, które należały do 54-letniego Piotra M. Do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze trafił już akt oskarżenia. Oskarżonemu grozi nawet dożywotnie pozbawienie wolności.

  • Marcin B. zginął po ataku trzech psów podczas postoju w Raculi.
  • Zwierzęta uciekły ze strzelnicy należącej do byłego policjanta Piotra M.
  • Kierowca doznał ciężkich obrażeń i zmarł po kilku dniach w szpitalu.
  • Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko właścicielowi psów.

Do tragedii doszło 12 października 2025 roku. Marcin B., zawodowy kierowca zgodnie z przepisami musiał zrobić sobie dłuższą przerwę w kierowaniu ciężarówką - a że był osobą aktywną, a przy okazji zapalonym grzybiarzem, wybrał sobie położony przy lesie parking w Raculi. Zamiast siedzieć w kabinie, ruszył do lasu. Niestety, szybko na swej drodze spotkał agresywne psy. Uciekły ze źle zabezpieczonej strzelnicy należącej do Piotra M. Późniejsze śledztwo wykazało, że siały przerażenie w tym miejscu już wcześniej, ale nigdy nie zakończyło się to taką tragedią. Rzuciły się na mężczyznę.

Mimo że pan Marcin był silnym, wysokim, mierzącym prawie 2 metry wysportowanym mężczyzną, walka z maszynami wytrenowanymi do zabijania, jakimi w istocie były zwierzęta, była nierówna. Kierowca doznał licznym ran kąsanych, psy dosłownie zmiażdżyły mu kończyny. Zdołał jeszcze zadzwonić po pomoc. Niestety, zmarł po kilku dniach w szpitalu. Właściciel psów od początku nie przyznawał się do winy, trafił do aresztu. Wkrótce stanie przed sądem. Zielonogórscy prokuratorzy przesłali do tamtejszego Sądu Okręgowego akt oskarżenia.

- Mężczyzna jest oskarżony o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym po ataku należących do niego psów oraz o znęcanie się nad zwierzętami. Oskarżony pozostaje tymczasowo aresztowany - informuje Ewa Antonowicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. - Miał pełną świadomość, że jego psy wcześniej wykazywały agresję i mogły stanowić zagrożenie dla osób postronnych. Mimo to teren strzelnicy nie był właściwie zabezpieczony – zwierzęta mogły swobodnie wydostać się poza ogrodzenie.

Marcin B. pochodził z drugiego krańca Polski - mieszkał w Puławach. Tam też, w parafii pw. Św. Rodziny ruszył w swoją ostatnią drogę, żegnany przez setki osób.

- Marcin zawsze miał czas dla wszystkich. Mogliśmy zawsze liczyć na jego słowa wsparcia, na uśmiech, a jego szerokie ramiona były dla nas przyjaciół zawsze otwarte. Dzielił się z nami swoimi doświadczeniami, pomysłami i mądrością. Jego śmiech potrafił rozjaśnić najciemniejsze chwile. Zawsze odważny, bezkompromisowy, o wielkim sercu. Zawsze wierzył w dobro ludzi - pożegnała go jego przyjaciółka.

Zakrzów: dwa agresywne psy zagryzły małego maltańczyka, a jego właścicielkę pogryzły

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki