Wiemy, jak dokładnie wyglądał wypadek, do którego doszło we wtorkową noc przy ul. Lipowej w Lublinie. O 3.45 nie było jeszcze jasno, brzask dopiero - światło latarni odbijało się wyraźnie od czarnej, mokrej nawierzchni jezdni. Biała toyota corolla jechała w stronę Al. Racławickich prawym pasem. Jej kierowca, 19-latek z Lublina dorabiał sobie w przejazdach na aplikację. Z przeciwnej strony sunęło BMW, niespecjalnie szybko. Na tyle jednak, aby na wysokości skrzyżowania Lipowej z ulicą Ofiar Katynia, tuż za centrum handlowym wpaść nagle w poślizg. Patryk M. nie zareagował, nie próbował uciekać z poślizgu, najpewniej nie miał umiejętności. Auto sunęło lewym bokiem w stronę przeciwnego pasa i uderzyło lewą przednią ćwiartką w toyotę. BMW wybiło do góry, obróciło o 180 stopni, po czym położyło na dach. Trwało to nie dłużej niż dwie-trzy sekundy. Wiktoria S. zginęła na miejscu. Kierowca trafił do szpitala, tam właśnie usłyszał zarzuty.
- Prokurator przedstawił Patrykowi M. dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy spowodowania wypadku drogowego wskutek umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości, którego następstwem była śmierć innej osoby. Drugi zarzut obejmuje prowadzenie pojazdu mechanicznego w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prok. Marcin Kozak.
Patryk M. nie miał prawa jazdy, nie ma go w bazie CEPIK, jak udało się nam nieoficjalnie ustalić, w czasie wypadku mógł mieć około 0.7 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna jest Lublinianinem. Na ul. Lubartowskiej w śródmieściu Lublina (to dzielnica cudów, mówią niektórzy), gdzie się wychowywał miejscowi młodzieńcy, ci łysi z "nerkami" Nike przewieszonymi przez ramię znają go doskonale. Bywał w okolicach dworca PKS. Średniej budowy ciała, chodzi w dresie i białych sportowych butach. Nie wygląda na bandytę, bardziej na sportowca, ale koledzy uśmiechają się znacząco na pytanie o M.
Czytaj też: Szymon wiózł kolegów w bagażniku, obaj zginęli. Jest wyrok w sprawie pijanego maturzysty! Zalał się łzami
- Wariacik - mówi jeden z nich o koledze. Krótko, ale w punkt. W przeszłości, jako nieletni, był notowany. Tymczasem na miejscu tragedii przybywa zniczy, ktoś położył świeże kwiaty. Weronika miała zaledwie 17 lat.
Jak informuje portal lublin112.pl, w czwartek (2.07) sąd zdecydował o trzymiesięcznym tymczasowym aresztowaniu 19-letniego kierowcy BMW. Decyzję uzasadniono obawą matactwa oraz grożącą mu surową karą, sięgającą 20 lat więzienia. Podejrzany nadal przebywa w szpitalu pod dozorem policji i tam będzie wykonywany środek zapobiegawczy.