- 16-letnia Gabrysia K. została znaleziona martwa w wynajmowanym mieszkaniu w Białej Podlaskiej.
- Dziewczyna była wzorową uczennicą i stypendystką marszałka województwa lubelskiego.
- Podejrzany o zabójstwo 19-letni Damian F. był jej partnerem.
- Według śledczych zadał nastolatce liczne ciosy nożem w szyję i tułów.
Koszmar! Gabrysia K. (+16 l.) była przekonana, że to ten właśnie, ten jedyny. Damian F. (19 l.) jawił się jej jako książę z bajki, dżentelmen ze starszej klasy, który zabierze ją w piękną podróż przez życie. Dlatego świetna uczennica i dobry człowiek zgodziła się po kryjomu zamieszkać z nim na stancji w Białej Podlaskiej. - Robił wrażenie dobrego chłopaka, ale patrzył jakoś tak dziwnie - mówi Super Expressowi pani Sylwia, mama dziewczynki. To on zabił Gabrysię masakrując ją nożem na łóżku w ich wspólnym gniazdku.
Mała wieś pod Leśną Podlaską, kilkanaście kilometrów od Białej Podlaskiej. Rodzina Gabrysi jest wielodzietna, po podwórku biega sobie "drobiazg", dziewczynki i chłopcy na oko pięcio-, sześcioletni. Grzecznie mówią dzień dobry. - Dzień dobry - mówią też starsze siostry Gabrysi, które wracają ze szkoły. Obok drewnianego domu stoi większy, budowany jeszcze. Po dzieciach widać, że rodzice przekazali im pewnie normy, Gabrysia też taka była. - Spokojna i bardzo, bardzo miła - mówi sąsiadka.
Ale Gabrysia od dłuższego już w Białej Podlaskiej, najpierw w podstawówce, potem uczyła się w szkole zawodowej, klasa o specjalizacji "ogrodnik". Świetna uczennica, była w poczcie sztandarowym, a za osiągnięcia w nauce dostała stypendium marszałka województwa lubelskiego.
- A do tego piękna dziewczyna - dodaje ktoś z jej rówieśników. Nic dziwnego, że wpadła w oko starszemu koledze. Poznali się w grudniu ubiegłego roku, Damian był w maturalnej klasie. Zawrócił jej w głowie.
- Zmieniła ją ta relacja, jakby świat stanął na głowie - mówi koleżanka z podstawówki, która pamięta Gabrysię jako związaną z ruchem oazowym szarą myszkę. Byli razem na studniówce, potem zamieszkali razem - Gabrysia dalej oficjalnie mieszkała jednak w bursie. Tyle tylko, że większość czasu spędzała w pokoiku Damiana, wynajętym w budynku położonym w głębi podwórza posesji przy ul. Polnej.
Czytaj też: Pijacki rajd toyotą skończył się śmiercią Mateusza i Filipa. Szymon C. usłyszał wyrok
- Nie traktował jej ostatnio dobrze. Myślę, że się narkotyzował - mówi kolega. Już nie było jak kiedyś, wspólne spacery, wspólne doglądanie kwiatów na rabatce przed domem. Pani Sylwia, mama dziewczynki pamięta ukłucie w sercu, kiedy okazało się, że nie może skontaktować się z dzieckiem, a jej telefon milczy. Potem się okazało, że zabójca zniszczył kartę SIM...
- Przyjeżdżał tu do nas, robił wrażenie miłego - mówi, chowając twarz dłoniach. Nie widziała jej potem, mąż widział. Wyglądała strasznie, napastnikowi nie wystarczyła jej śmierć, zmasakrował ją dosłownie.
i
Matka zgłosiła się na policję w piątek, 3 czerwca. Z córką nie miała kontaktu drugi dzień. Była tam wcześniej sama, ale nikt jej nie wpuścił. - W wyniku natychmiast podjętych, skrupulatnych czynności operacyjno-rozpoznawczych, funkcjonariusze Policji dotarli do mieszkania wynajmowanego przez 19-latka w Białej Podlaskiej. W mieszkaniu ujawniono zwłoki małoletniej - relacjonuje prok. Marcin Kozak
Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Jak ustalono, do śmierci dziewczynki doszło między 2 a 3 czerwca 2026 roku. Prokurator Kozak dodaje, że jako prawdopodobną przyczynę śmierci wskazano rany zadane narzędziem ostrokrawędzistym. Z wstępnej opinii biegłych wynika, że na ciele ofiary ujawniono liczne rany w okolicy klatki piersiowej i szyi. Damian F. przykrył ją kołdrą i uciekł z Białej Podlaskiej do domu rodzinnego pod Radzyń Podlaski. To kilkadziesiąt kilometrów. Policjanci zatrzymali go 6 czerwca po północy na terenie szpitala w Radzyniu Podlaskim, gdzie trafił 3 czerwca wieczorem. Trafił tam po sygnale rodziców, że syn zachowuje się dziwnie i jest agresywny.
- Prokurator przedstawił Damianowi F. zarzut o to, że działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia G.K., zadał jej liczne ciosy ostrym narzędziem w postaci noża w okolice szyi oraz tułowia, powodując rany kłute oraz cięte, skutkujące jej zgonem na miejscu zdarzenia. Mężczyzna przyznał się do zarzutu i złożył obszerne wyjaśnienia. Damian F. nie był dotychczas karany sądownie - dodaje prok. Kozak.
Mężczyzna przebywa cały czas w szpitalu.