Lublin. "Bieg na Golasa" nad brzegiem Zalewu Zemborzyckiego. "Wszystko przebiegło idealnie!'

2026-01-12 16:20

Piękną mamy zimę, skrzący mróz i śnieżna biel śniegu, czegóż chcieć więc więcej, aby.... rozebrać się do rosołu i zrobić sobie wesołą przebieżkę na milę morską, czyli bagatela, 1852 metry?

  • V „Bieg na Golasa” odbył się w niedzielę nad Zalewem Zemborzyckim w Lublinie
  • W wydarzeniu wzięło udział blisko 100 roznegliżowanych uczestników
  • Dystans biegu wyniósł jedną milę morską, czyli 1852 metry
  • Organizator: Lubelski Klub Morsa
  • Pogoda sprzyjała: ok. 5 stopni mrozu i opady śniegu
  • Wśród uczestników byli zarówno doświadczeni biegacze, jak i amatorzy

Do takiego wniosku doszło prawie stu roznegliżowanych śmiałków, którzy w niedzielę wystartowali w V "Biegu na Golasa" nad brzegiem Zalewu Zemborzyckiego. Po takim wysiłku wypadało rzecz jasna schłodzić się w rześkich wodach płynącej nieopodal Bystrzycy. Liczni spacerowicze, którzy odwiedzili w niedzielę „lubelskie morze“ przecierali oczy ze zdumienia: oto jęli mijać ich... skąpo odziani ludzie. Jeden czy dwóch - takie rzeczy jeszcze się zdarzają. Ale to był prawdziwy tłum! Na „Biegu na Golasa“ zorganizowanym przez Lubelski Klub Morsa pojawili się zarówno doświadczeni biegacze jak i bardziej spacerowi sprinterzy. Wśród prawie setki startujących pięć osób (w tym trzy panie) zdecydowało się zrzucić nie tylko fatałaszki, ale i zzuć jakże niepotrzebne w tym wypadku obuwie. Pogoda dopisała znakomicie, było pięć stopni mrozu i pięknie prószył śnieg.

- Biegamy po to, żeby promować aktywność fizyczną, bo to wychodzi nam na zdrowie - zachęca Paweł Drozd, prezes działającego prężnie Lubelskiego Klubu Morsa. 11 stycznia dopisała im pogoda - w ubiegłym roku ze względu na marną, zbyt ciepłą aurę bieg się nie odbył. - W tym zaś roku wszystko przebiegło idealnie!

Czytaj też: Pożar kościoła w Lublinie. Znika charakterystyczna wieża. "Serce boli"

Dla Henryka „Żelaznego Henia“ Kowalskiego (75 l.) był to drugi „Bieg na Golasa". - Oczywiście tylko teoretycznie. Biegam bardzo dużo i jak jest tak pięknie jak dzisiaj chętnie zdejmuję koszulkę - zapewnia wytrawny biegacz, któremu nie straszne maratony (swej formie i możliwościom biegowym zawdzięcza pseudonim) i jeden z nestorów lubelskiego morsowania.

Czytaj też: Rodzina bałwanów w Lublinie. Państwo Wrońscy zbudowali zimowy hit osiedla

Pluskanie w Bystrzycy, która miała tego dnia około dwóch stopni Celsjusza większość biegaczy uznała za wisienkę na torcie, niezbędne wręcz dopełnienie niedzielnego południa.

Biegali na golasa po śniegu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki