Rodzina bałwanów w Lublinie. Państwo Wrońscy zbudowali zimowy hit osiedla

2026-01-07 7:47

Państwo Wrońscy z Lublina nie mieli ochoty siedzieć w domu, kiedy za oknem taka piękna zima i można lepić bałwana. Ulepili, i to niejednego, a całą rodzinkę. - Taką jak my! - cieszą się, bo do bałwaniego świata wstąpili całą siedmioosobową gromadką: rodzice i pięcioro dzieci. Wyszło naprawdę pięknie.

Patrząc na efekt ich pracy i zabawy w jednym, Wrońscy to prawdziwy team od budowania postaci ze śniegu. Oprócz rodziców Emilii i Łukasza to Dominik (10 l.), Jagoda (8 l.), Amelia (6 l.) i czteroletnie bliźniaczki Blanka i Anastazja. To one nadają ton, słodkimi, ale stanowczymi głosikami mówiąc co i jak. - Ta gałązka o tu - mówi jedna z nich i gałązka ląduje we wskazanym miejscu.

Rodzina bałwanów powstała... przypadkiem. Zamiast siedzieć przed ekranami, zebrali się całą siódemką na spacer. Lekki mróz, śnieg, słoneczko... Czego można chcieć więcej zimą? - Chcieliśmy skorzystać z okazji, jaką dała nam aura i pokazać dzieciom, jak lepi się bałwana. Do tej pory zima nie dawała nam takiej okazji - mówi pan Łukasz. Zaczęli więc budować bałwana, takiego dużego, który później okazał się tatą w bałwankowej rodzinie. Kiedy go kończyli, ktoś przechodząc obok wspomniał, że tacie bałwankowi niezbędna jest przecież mama bałwanek.

Czytaj też: Nowe miasta na mapie Polski od 2026 roku. Historyczny moment i nowy rozdział w ich rozwoju

- No i zainspirował nas, żeby nie ustawać w lepieniu - mówi pani Emilia. Mama bałwanek, no i oczywiście bałwanki-bliźniaczki (na ich prośbę) powstały wieczorem, kiedy rodzinka (ogrzana i najedzona w domku) wróciła do lepienia.

- A potem to już był szał, dopingowali nas sąsiedzi chyba z całego osiedla. Bardzo wam za to dziękujemy - podkreśla Łukasz Wroński. Praktycznie nie było nikogo, kto przeszedłbym obojętnie, mieszkańcy ul. Szaserów, Rycerskiej, a potem i innych, nawet z innych dzielnicy Lublina przychodzili kibicować Wrońskim. Ktoś podrzucił szal dla bałwankowej mamy, a o świeży budulec zadbała... osoba z administracji osiedla odśnieżająca traktorkiem osiedlowe uliczki. Nagarnęła białego puchu na tyle dużo, że wystarczyło na siedem ślicznych bałwanków. Wieczorem są oświetlone, a przez cały dzień uśmiechnięte i szczęśliwe.

- Tyle życzliwości i bezinteresownego uśmiechu, jakie nas spotkały, to jest cudowne - mówią zgodnie państwo Wrońscy. A pan Łukasz zapowiada, że to może nie być ostatnia tego typu akcja na parkingu przy ul. Szaserów. - Kto wie, może za rok przed Bożym Narodzeniem uda nam się zrobić bożonarodzeniową szopkę ze śniegu? Wspólnie, z sąsiadami...

Ulepili rodzinkę ze śniegu. „Są tacy jak my“

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki