- Festiwal Azjatycki na Targach Lublin przyciągnął wielu miłośników orientalnej kuchni.
- Wśród propozycji znalazły się m.in. ramen, udon, tajskie curry, chińskie pierożki oraz dania kuchni perskiej i gruzińskiej.
- Odważniejsi goście mogli spróbować smażonych chrząszczy, szarańczy, świerszczy i karaczanów.
O tym, że kuchnia azjatycka ma się w Lublinie dobrze, nie trzeba nikogo przekonywać. Zarówno szybkie bary, trochę niesprawiedliwie nazywane przez niektórych viet-polami (ze względu na spolszczoną mocno kuchnię rodem z Azji), jak i gustowe restauracje, których miasto ma już kilka, nie narzekają na brak klienteli. Także Festiwal Azjatycki odwiedziła duża liczba spragnionych smaków Orientu. Powodzeniem cieszyły się zarówno japońskie propozycje ociekających wprost umami ramenów (naprawdę smaczne, czuć, że gotowane długo i zgodnie ze sztuką), japońskie burgery, jak i tajskie curry oraz klasyki kuchni chińskiej.
O tym, że Azja to nie tylko Japonia, Chiny, Wietnam czy Tajlandia przekonywali kucharze oferujący dania kuchni Persji (dzisiejszy Iran) oraz leżącej na pograniczu Europy i Azji Gruzji. Niektóre propozycje były naprawdę wybitne - choćby przygotowany z ryżu, cukru, kardamonu i cynamonu perski deser „szole zard“ - proste składniki i wykonanie to recepta na niebo w gębie.
Czytaj też: Spróbowaliśmy smażonych owadów. "Mączne trochę, ale nie zapychające". Cena? Tu jest problem
Dla tych, którzy wolą także proste, ale bardziej, powiedzmy, wyrafinowane smaki swą ofertę przygotował kucharz firmy „Gastrobaki“ - smażone chrząszcze, szarańcza, świerszcze i karaczany kusiły lśniącą, chrupiącą strukturą i subtelnym smakiem. Jak się okazuje, w przygotowaniu dań z owadów czas ma wielkie znaczenie. Otóż czy to karaczany, czy to chrząszcze różnią się smakiem ze względu na stopień wysmażenia. Tak jak wołowina: mogą być z lekka przyrumienione rare bądź usmażone mocno well done.
Czytaj też: Pan Andrzej został Mistrzem Świata w jedzeniu cebularzy. "Nie lubię jeść, więc robię to szybko"
- Osobiście uważam, że najlepsze będą medium, może medium rare. Wtedy nie są suche i świetnie oddają smak - przekonuje pan ze stoiska.
A Państwo jakie mają zdanie na ten temat?