"Wjechaliśmy z buta na twoją chatę". Złodzieje wysłali SMS-a do właścicielki mieszkania

2026-01-08 10:55

Wyjątkowo osobliwy sposób na dostanie się za kraty znalazła sobie trójka bandytów z Puław. Włamali się do mieszkania w bloku i... powiadomili o tym SMS-em właścicielkę lokum. Trzydziestolatka nie wierzyła, kiedy wróciła do domu zastała tam wielki bałagan i znanych jej włamywaczy.  Łukasz T. (30 l.) wraz  z Mirosławem S. (44 l.) i Marcinem K. (53 l.) grozili jej śmiercią i... straszyli starym rewolwerem na proch. Zrabowali leki na uspokojenie.

  • Trzech mężczyzn włamało się do mieszkania w bloku w Puławach (woj. lubelskie)
  • Po włamaniu wysłali SMS-a do właścicielki z informacją, że są w jej mieszkaniu
  • Sprawcami byli: Łukasz T. (30 l.), Mirosław S. (44 l.) i Marcin K. (53 l.)
  • Napastnicy grozili kobiecie śmiercią i straszyli rewolwerem czarnoprochowym
  • Jeden z mężczyzn oddał strzał w sufit dla zastraszenia ofiary
  • Z mieszkania zabrali jedynie ziołowe leki na uspokojenie
  • Wszyscy byli nietrzeźwi w chwili zatrzymania

Panowie, cała trójka trafiła do aresztu, gdzie spędzą następne trzy miesiące. Grozi im kilkanaście lat więzienia. Są doskonale znani policjantom i mieszkańcom ul. Sienkiewicza, gdzie spędzali dużo czasu. - Zakapiory takie - mówi mieszkanka bloku, w którym doszło do napadu. - Jeden z nich, młody taki, to cały niebieski na twarzy, niedawno z więzienia wyszedł - mówi ciszej, jakby się bała, że bandyta ją usłyszy.

Czytaj też: Ojciec wbił 6-letniej córce nóż w plecy!

Pozostali to też niezłe gagatki, którzy wpisami w kartotece policyjnej mogliby wytapetować duży pokój w typowym M4 z lat osiemdziesiątych. Takim na przykład, jak ten, w którym się rozpanoszyli wyłamując zamki w drzwiach wejściowych. - Wjechaliśmy z buta na twoją chatę - napisali do właścicielki mieszkania. Nie wiadomo, czego tak naprawdę chcieli. Być może nudzili się i uznali, że to dobry pomysł na urozmaicenie dnia. Prym wiódł najmłodszy z nich, to on krzyczał, groził, żądał posłuszeństwa. A Marcin K. miał ze sobą broń czarnoprochową. Potężny rewolwer, na który nie potrzeba właściwie pozwolenia, ale... mężczyzna strzelił z niego w sufit dla większego efektu.- Ale huk był - mówi sąsiadka.

Kiedy nie zdobyli łupów, zadowolili się... ziołowym lekiem na uspokojenie i poszli sobie zostawiając w nim przerażoną właścicielkę. Byli przekonani, że sprawa rozejdzie się po kościach. Tymczasem kobieta wezwała policję. Mundurowi szybko namierzyli napastników. - Policjanci z patrolówki zatrzymali mężczyzn. Wszyscy trzej byli nietrzeźwi. U jednego z nich, 53-latka znaleźli rewolwer, granat hukowy oraz nóż. Wszystkie przedmioty zostały zabezpieczone. W trakcie przeszukania mieszkania u 53-latka funkcjonariusze znaleźli dodatkowo kilkadziesiąt sztuk różnego rodzaju amunicji - opowiada nadkom. Ewa Rejn-Kozak z policji w Puławach. Panowie byli zaskoczeni i bardzo im się to nie podobało. Mirosław S. wierzgał i kopał zatrzymujących go policjantów, a Łukasz T. obrzucił ich stekiem wyzwisk.

Zobacz też: Rodzinny horror w Izbicy. Syn katował matkę, nożem zaatakował policjanta

Wszyscy trafili za kraty.

Krwawa bójka w Lublinie,  poszło o smak wódki

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki