- Nowy ranking Mercer ujawnia najdroższe miasta świata.
- Azjatyckie metropolie ponownie dominują na szczycie listy, ale Europa mocno depcze im po piętach.
- Polskie miasta pną się w górę rankingu, a inflacja i ceny mieszkań odgrywają kluczową rolę w tych zmianach
Najdroższe miasta świata. Polskie miasta pną się w górę
Koszty życia w największych metropoliach znów poszły w górę i to wyraźnie. Najnowszy ranking firmy Mercer pokazuje, gdzie na świecie portfel "chudnie" najszybciej. Na szczycie zestawienia ponownie króluje Azja, ale tuż za nią mocno zaznacza się Europa, zwłaszcza Szwajcaria. Choć w czołówce nadal nie ma polskich miast, jedno jest warte odnotowania: nasze aglomeracje zaliczają mocny awans względem ubiegłego roku.
Jak powstał ranking Mercer?
Mercer porównał koszty życia w 226 lokalizacjach, analizując aż 200 czynników – m.in. wydatki na transport, jedzenie, ubrania czy rozrywkę. W raporcie podkreślono jednak, że kluczowe znaczenie dla wzrostu kosztów życia mają dziś przede wszystkim ceny mieszkań oraz inflacja.
Najdroższe miasto świata. To nie zmienia się od lat
Na pierwszym miejscu w zestawieniu – już kolejny rok z rzędu - znajduje się Hongkong. Drugą pozycję zajmuje Singapur, który dla wielu z pewnością także nie jest zaskoczeniem. Dalej natomiast robi się "bardziej europejsko", a szczegóły zestawienia znajdziecie w galerii zdjęć poniżej.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Najdroższe miasta świata [TOP 10]
Polska pojawiła się w rankingu
Co ciekawe, choć pierwszej setce rankingu nadal nie znajdziemy polskich metropolii, to mimo to w porównaniu z ubiegłoroczną klasyfikacją część naszych aglomeracji notuje awans. To sygnał, że koszty życia w Polsce - w relacji do innych miast świata - rosną na tyle szybko, że przesuwają nas w górę w globalnym zestawieniu.
Te miasta mają najniższe koszty życia
Warto wspomnieć, że w rankingu wskazano Islamabad w Pakistanie oraz Lagos i Abudżę w Nigerii jako miasta o najtańszej codzienności. Trzeba jednak, że na te wyniki częściowo wpłynęła deprecjacja lokalnych walut, która w przeliczeniach może obniżać koszty dla osób zarabiających w mocniejszych walutach, choć nie zawsze oznacza to realnie łatwiejsze życie dla samych mieszkańców.