Puławy. Prezydent Maj idzie do więzienia. Poszło o hałas na orliku
Ponad 300 komentarzy pojawiło się pod postem prezydenta Puław Pawła Maja, który poinformował, że 7 kwietnia trafi do więzienia. Nie ma chyba osoby, która nie wspierałaby samorządowca w tej sprawie, zwłaszcza że rozpoczęła się ona od, wydawałoby się, błahostki. W 2018 r. mieszkające w pobliżu Szkoły Podstawowej nr 4 małżeństwo złożyło do sądu pozew, skarżąc się na hałas dobiegający z orlika i zbyt mocne, ich zdaniem, oświetlenie.
Zarówno Sąd Rejonowy, jak i Sąd Okręgowy w Puławach przyznały rację kobiecie i mężczyźnie, co skutkowało znacznym ograniczeniem zajęć sportowych na terenie obiektu - obecnie mogą z niego korzystać tylko uczniowie placówki, i to jedynie w godzinach pracy szkoły. Zanim zapadł ostateczny wyrok, miasto wybudowało w 2022 r. wokół orlika ekrany akustyczne, ale dla małżeństwa z sąsiedniego osiedla to było za mało; sąd zakazał też używania oświetlenia.
Prezydent Puław mówi o "niesprawiedliwości"
Z kolei na miasto została wcześniej nałożona grzywna w wysokości 5 tys. zł, bo pozwoliło ono znowu korzystać z orlika. Prezydent Puław odmówił jej zapłacenia, dlatego odbędzie teraz karę 5 dni aresztu w Zakładzie Karnym w Opolu Lubelskim.
- To czas na zmiany! Moja odsiadka to symbol. Świadomy wybór. Miasto mogło zapłacić 5000 zł i sprawa przeszłaby bez echa. Ale wtedy nikt by o tym nie usłyszał, a niesprawiedliwość trwałaby dalej. Wierzę, że mój gest otworzy oczy decydentom i zmobilizuje ich do zmian. Bo dzieci powinny mieć prawo do sportu i wypoczynku bez przeszkód! - napisał Paweł Maj na swoim profilu facebookowym.
Tymczasem mieszkańcy Puław solidaryzują się z prezydentem, nazywając całą sytuację skandaliczną i niedopuszczalną, i zapowiadają, że sami zjawią się pod więzieniem, żeby wyrazić swoje poparcie dla jego działań.
- Panie Prezydencie. Pana miejsce jest w Urzędzie Miasta Puławy a nie w ....pie****. Jest to HANIEBNY i drański wyrok. Cała Polska się z tego śmieje i współczuje Panu. Ma Pan rację. Za Pana walkę o to boisko należy się Panu medal🎖 a nie pobyt za kratami.… - pisze jeden z użytkowników.
Płacz chłopca pod domem małżeństwa nie pomógł
Serwis Natemat.pl przypomina, że po tym jak pozew małżeństwa trafił do sądu, inni mieszkańcy próbowali przekonać kobietę i mężczyznę do zmiany zdania, ale na próżno. To dlatego, że byli jedynymi osobami z osiedla, którym przeszkadzały hałasy z orlika.
- Gdy zapadł wyrok, to byłem pod domem tego małżeństwa z dwójką chłopców. Wcześniej zapytałem rodziców, zgodzili się. Podeszliśmy tam, prosiliśmy. Jeden z chłopców płakał - powiedział trener piłki nożnej Bernard Bojek, który przez wiele lat szkolił na boisku dzieci, ale z uwagi na wyrok sądu musiał się stamtąd wynieść.
