Potrącił rowerzystę i uciekł. Śmiertelny wypadek pod Włodawą

Prokuratura Rejonowa we Włodawie zakończyła śledztwo w sprawie śmierci 54-letniego rowerzysty. Seweryn T. usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku i ucieczki z miejsca zdarzenia. Mężczyzna prowadził bez uprawnień, a badania wykazały u niego około dwóch promili. Może spędzić w więzieniu nawet 20 lat.

Uszkodzony opel z rozbitą szybą i reflektorem na ośnieżonej drodze. O śmiertelnym potrąceniu przeczytasz na SE Lublin.
Autor: KPP Włodawa/ Materiały prasowe

We wtorek prokurator Marcin Kozak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, przekazał informacje o przesłaniu aktu oskarżenia do sądu. Dramatyczne zdarzenie miało miejsce w styczniu tego roku na terenie miejscowości Kulczyn-Kolonia w gminie Hańsk. Na poboczu odnaleziono wówczas zwłoki 54-latka, który zginął pod kołami samochodu. Funkcjonariusze zatrzymali najpierw dwie młode osoby, by w toku postępowania ustalić, że za kierownicą opla siedział 31-letni Seweryn T. Mężczyzna prowadził auto mimo braku prawa jazdy, które odebrano mu już wcześniej za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości.

Śledczy są przekonani, że kierowca celowo zignorował przepisy ruchu drogowego, nie obserwował należycie trasy i jechał nieostrożnie. Podczas zdarzenia w jego organizmie krążyły około dwa promile alkoholu. Zrekonstruowany przebieg wypadku wskazuje, że uderzenie nastąpiło prawą stroną przedniej części opla prosto w tył jednośladu. "Siła uderzenia była ogromna. Rowerzysta doznał rozległych i wielonarządowych obrażeń ciała, które doprowadziły do jego zgonu na miejscu wypadku. Seweryn T. bezpośrednio po potrąceniu zbiegł z miejsca zdarzenia" – przekazał w komunikacie przedstawiciel prokuratury.

Specjalista z zakresu odtwarzania przebiegu kolizji uznał, że całkowitą winę za ten dramat ponosi kierujący oplem. Ekspert podkreślił, że tylko on miał szansę na uniknięcie zderzenia, pod warunkiem odpowiednio wczesnego rozpoczęcia hamowania. Biegli wyliczyli, że samochód poruszał się z prędkością około 65 km/h, podczas gdy rowerzysta jechał wzdłuż prawej krawędzi drogi z szybkością zbliżoną do 10 km/h. Chociaż kierujący jednośladem jechał po zapadnięciu zmroku bez prawidłowego oświetlenia i tuż przed zderzeniem zaczął skręcać w lewo, to – jak zaznaczono w komunikacie – te naruszenia przepisów nie miały wpływu na samo wystąpienie wypadku.

Zatrzymany 31-latek nie odrzucił całkowicie oskarżeń, ale starał się pomniejszyć swoją winę. Wyjaśniał śledczym, że nie miał pojęcia, z czym zderzył się jego pojazd, wytykając brak odblasków u ofiary. Twierdził również, że pił alkohol dopiero po powrocie do miejsca zamieszkania. Koniec końców zgodził się jednak z faktem, że musiał potrącić 54-latka, na co bezsprzecznie wskazywały zniszczenia auta i zebrany materiał dowodowy.

Grozi mu kara pozbawienia wolności w wymiarze sięgającym 20 lat.

Rozprawy będą się toczyć przed Sądem Rejonowym we Włodawie.

Pokój Zbrodni - upozorował tragiczny wypadek

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki