Poszedł z ojcem do lekarza. Po usłyszeniu zaleceń mężczyzna wpadł w szał

2026-03-20 14:20

Awantura w szpitalu w Parczewie mogła skończyć się tragedią. 27-letni mężczyzna, będący pod wpływem alkoholu, wpadł w furię po konsultacji lekarskiej. Zdemolował gabinet, groził personelowi, a swoją agresję wyładował także na zaparkowanym aucie. Teraz za swoje zachowanie odpowie przed sądem.

Zatrzymany w Parczewie

i

Autor: Unsplash/KPP Paczew/ Materiały prasowe

Wybuch agresji po wizycie u lekarza

Do zdarzenia doszło we wtorek na terenie jednej z placówek zdrowotnych w Parczewie. Dyżurny otrzymał zgłoszenie o agresywnym mężczyźnie, który wszczął awanturę w szpitalu. Na miejsce natychmiast skierowano patrol policji.

Jak ustalono, 27-letni mieszkaniec gminy Wisznice przyjechał na konsultację lekarską razem ze swoim ojcem. W trakcie rozmowy z lekarzem coś wyraźnie go wzburzyło. Mężczyzna nagle stał się pobudzony i agresywny. Zaczął demolować pomieszczenie, w którym przebywał, nie reagując na próby uspokojenia sytuacji.

Zabił córeczkę próbował zabić całą rodzinę mjr służby ochrony państwa zatrzymany

Zniszczył gabinet i zaparkowane auto

To jednak nie był koniec jego agresji. 27-latek wybiegł na zewnątrz budynku i skierował swoją furię na zaparkowany w pobliżu samochód. Dokonał licznych uszkodzeń karoserii, powodując wgniecenia i niszcząc elementy pojazdu.

Po chwili, namówiony przez personel, wrócił do gabinetu. Tam jednak sytuacja wcale się nie uspokoiła. Mężczyzna był wulgarny, groził obecnym osobom i nadal zachowywał się agresywnie. Gdy na miejscu pojawili się policjanci, próbowali ustalić przebieg zdarzenia. Wtedy 27-latek oświadczył, że nie zgadza się z zaleceniami lekarza – to właśnie miało być powodem jego wybuchu.

Podczas rozmowy z funkcjonariuszami ponownie stracił panowanie nad sobą. Krzyczał, nie wykonywał poleceń i znów zaczął niszczyć przedmioty znajdujące się w gabinecie.

Ponad 2 promile i poważne konsekwencje

Policjanci podjęli decyzję o zatrzymaniu mężczyzny. Został przewieziony do jednostki, gdzie przeprowadzono badanie trzeźwości. Wynik był jednoznaczny – ponad 2 promile alkoholu w organizmie.

Po wytrzeźwieniu 27-latek usłyszał zarzuty. Dotyczą one uszkodzenia mienia na kwotę blisko 2500 złotych oraz zmuszania do odstąpienia od wykonywanych czynności i kierowania gróźb wobec personelu medycznego. Mężczyzna przyznał się do winy.

Teraz jego sprawą zajmie się sąd. Za popełnione czyny grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Sonda
Czy kary za napaść na lekarzy, ratowników i pielęgniarki powinny być wyższe?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki