„Piotruś, w którą stronę ty idziesz?”
Jeszcze kilka lat temu Piotr S. świetnie sobie radził w życiu - pracował, poznawał nowych ludzi i cieszył się każdym dniem.
- Pan zobaczy, jaki szczęśliwy jest z naszym kotem - pani Halina (70 l.), siostra mężczyzny, pokazuje jego zdjęcia na Facebooku.
Przez ponad 20 lat mieszkali razem w pięknym domu, który kupił ich ojciec na przedmieściach Biłgoraja. Wtedy był zadbany, dziś widać, że ząb czasu coraz mocniej go gryzie i brakuje w nim gospodarskiej ręki.
Kilka lat temu pani Halina wyprowadziła się, a Piotr S. został sam. Samotność mu nie służyła. Towarzystwo, w którym się obracał, powoli sprowadzało go na złą drogę. Nie pracował już, wolał siedzieć w domu i liczyć mijające dni. Niestety, pił coraz więcej.
- Odwiedzałam go co kilka dni, przynosiłam jedzenie, świeże ubrania. Pytałam wiele razy: „Piotrusiu, w którą ty stronę idziesz?”
Byli jeszcze ci „znajomki”, jak pani Halina nazywa grupę osób, które uczyniły sobie z domu Piotra prawdziwą melinę. - Przyszli, postawili piwko i pomieszkiwali tam przez długi czas... – mówi kobieta.
Skatował gospodarza i podpalił łóżko
Pani Halina bała się, że wszystko skończy się tragedią. Najpewniej Piotr S. także miał już dość takich lokatorów.
Feralnego dnia oprócz Sebastiana K. w domu byli także Agata L. (43 l.) i Antoni O. (66 l.). Najgorszy był Sebastian K. — wielokrotnie karany bandzior, który uwielbiał wzbudzać strach i respekt.
Mężczyzna brutalnie pobił gospodarza, gdy ten leżał w łóżku. Bił go pięściami po głowie i całym ciele. To jednak mu nie wystarczyło. Podpalił reklamówkę i rzucił ją na kołdrę, która błyskawicznie zajęła się ogniem. Patrzył, jak Piotr S. płonie, po czym po prostu wyszedł z pokoju...
Pobił także Antoniego O., który próbował ruszyć koledze na pomoc. Kobieta, widząc co się dzieje, uciekła z domu i powiadomiła służby. Straży pożarnej powiedziała jedynie, że w budynku pojawił się ogień.
– Podczas akcji gaśniczej strażacy w jednym z pomieszczeń ujawnili nadpalone ludzkie zwłoki – opowiada st. asp. Joanna Klimek z policji w Biłgoraju. – Policjanci rozpoczęli intensywne czynności zmierzające do ustalenia przebiegu zdarzenia.
„Sam się podpalił” — tłumaczył oprawca
- Sam się podpalił. Siedział przy ścianie i się palił = tłumaczył Sebastian K., gdy na miejsce przyjechała policja. Miał 2,6 promila alkoholu we krwi. Pijani byli także pozostali uczestnicy dramatu. Przerażony Antoni O. nie wytrzymał. - To ty go zabiłeś!
Sebastian K. był w przeszłości wielokrotnie notowany i karany. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Za popełniony czyn grozi mu nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności. Dla pani Haliny śmierć brata to prawdziwy cios. - Tyle razy prosiłam: „Piotruś, opamiętaj się...”