Katastrofa podczas akcji gaśniczej
Do dramatycznych wydarzeń doszło we wtorek, 5 maja, w godzinach wieczornych. W okolicach miejscowości Osuchy oraz Kozaki w powiecie biłgorajskim wybuchł groźny pożar lasu, który szybko objął około 250 hektarów terenu. Do wsparcia jednostek naziemnych zadysponowano lotnictwo czarterowane przez Lasy Państwowe. Niestety, w trakcie wykonywania niebezpiecznego manewru nad płonącymi torfowiskami, jeden z samolotów runął na ziemię. Służby straciły kontakt z maszyną między godziną 20:00 a 21:00.
"Z głębokim smutkiem informujemy, że podczas wtorkowej akcji gaśniczej w Nadleśnictwie Józefów doszło do tragicznego zdarzenia. Samolot gaśniczy Dromader z bazy lotniczej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie uległ wypadkowi i spadł na ziemię. Zginął pilot maszyny. Leśnicy składają najszczersze wyrazy współczucia rodzinie i najbliższym zmarłego. Okoliczności zdarzenia będą wyjaśniane przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuraturę"
- poinformowały Lasy Państwowe.
W mediach społecznościowych pojawiły się materiały wideo dokumentujące ostatnie chwile maszyny na lotnisku Warszawa-Babice. Świadkowie, którzy przebywali w tym czasie na Bemowie, przypadkowo zarejestrowali przelot Dromadera nad stolicą. Nikt nie przypuszczał, że ten start będzie miał tak tragiczny finał półtorej godziny później.
"Ostatni lot... Spoczywaj w pokoju bohaterze. Dziś o 19.10 zarejestrowałem przypadkiem start Dromadera z lotniska Bemowo. Dziś był tam zlot aut Amcarowe Wtorki Warszawa, nad którymi przeleciał po raz ostatni lecąc na akcję gaśniczą... Powstanie relacja ze zlotu, a ów Dromader rozpocznie ją swoim ostatnim przelotem..."
- czytamy na profilu facebookowym portalu motoryzacyjnym automobilia.pl.
Informację o tym, że to właśnie ta konkretna maszyna brała udział w wypadku, potwierdzili również eksperci z branży ratowniczej:
"ostatni start z lotniska Warszawa-Babice. To właśnie ta maszyna miała rozbić się w województwie lubelskim" - czytamy w informacji remiza.pl.
Służby w żałobie
Środowisko lotnicze i leśnicy są wstrząśnięci śmiercią pilota. Maszyna spadła na ziemię podczas zrzutu wody, uderzając w teren objęty pożarem. Kondolencje płyną z całej Polski, a koledzy z lotniska, z którego startował, wspominają go w poruszających słowach.
"Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmiertelnym wypadku Dromadera uczestniczącego w akcji gaśniczej niedaleko Biłgoraja. Łączymy się w żałobie z rodziną, bliskimi oraz współpracownikami pilota"
- poinformowała Lotniskowa Służba Informacji Powietrznej lotniska Warszawa-Babice.
Walka z żywiołem trwa. Apel policji
Akcja gaśnicza w rejonie Józefowa i miejscowości Kozaki wciąż trwa. Szacuje się, że ogień strawił już około 250 hektarów lasu. Strażacy walczą z zarzewiami ognia w bardzo trudnym, torfowym terenie. W akcji bierze udział m.in. policyjny śmigłowiec Black Hawk. Służby apelują o zachowanie szczególnej ostrożności.
- W rejonie objętym pożarem lasów i nieużytków nieprzerwanie operuje policyjny śmigłowiec S-70i Black Hawk z Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji KGP, wspierając strażaków walczących z żywiołem na ziemi. (...) Każda kolejna godzina to intensywna walka o opanowanie sytuacji i ochronę zagrożonych obszarów. (...) Ponawiamy apel o rozwagę i stosowanie się do poleceń służb. Nie zbliżaj się do rejonu działań. To realne zagrożenie dla zdrowia i życia, a także utrudnienie dla prowadzonej akcji ratowniczej
- poinformowała Komenda Główna Policji.