Nie żyje 25-letni Jakub. Żołnierz WOT oblał go benzyną i chciał spalić żywcem przy własnym synu

Szokujące i bestialskie zachowanie znalazło swój tragiczny finał. Po niemal czterech miesiącach heroicznej walki o życie, w szpitalu zmarł 25-letni Jakub, który został oblany benzyną i podpalony. Sprawcą tego potwornego czynu okazał się 47-letni Czesław R., ojciec jego najbliższego przyjaciela. Mężczyzna miał obwiniać Jakuba o zniechęcenie syna do kariery wojskowej.

  • We Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej, po niemal czterech miesiącach walki o życie, zmarł 25-letni Jakub.
  • Młody mężczyzna był ofiarą podpalenia.
  • Sprawcą tego czynu był 47-letni Czesław R., ojciec najbliższego przyjaciela ofiary, który obwiniał Jakuba o zniechęcenie syna do kariery wojskowej.

Żołnierz WOT oblał benzyną i podpalił człowieka. Dlaczego to zrobił?

Do tego wstrząsającego zdarzenia doszło na początku czerwca 2026 roku w miejscowości Podzamcze na skraju Łęcznej. Czesław R., były fotograf, górnik z Bogdanki oraz żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej, był chorobliwie wpatrzony w wojskowy dryl. Chciał, aby jego 22-letni syn, Mateusz, spełnił jego własne, niezrealizowane ambicje i zrobił karierę w armii. Wysłał go do szkoły wojskowej na drugi koniec Polski. Jednak młodemu mężczyźnie nie w głowie była służba. Mateusz wolał spędzać czas w rodzinnym domu i majsterkować przy samochodach ze swoim przyjacielem, Jakubem.

Ojciec obwiniał Jakuba o to, że niszczy przyszłość jego syna. Jak wynika z relacji mieszkańców, Mateusz nie chciał wracać do szkoły wojskowej i przebywał na zwolnieniu lekarskim, o czym Czesław R. prawdopodobnie nie wiedział. Gdy prawda wyszła na jaw podczas lokalnego festynu, agresor wpadł w szał. Kupił benzynę na stacji paliw, pojechał pod garaż, gdzie młodzi ludzie naprawiali starego opla i dokonał potwornego ataku.

Jakub zaczął płonąć jak pochodnia. Sprawca nie tylko nie udzielił mu pomocy, ale wręcz utrudniał ratunek. Gdy jedna z kobiet próbowała ugasić płonącego 25-latka, Czesław R. ruszył na nią z kijem. W obronie przyjaciela stanął Mateusz, który wdał się w szarpaninę z własnym ojcem.

– To było straszne. Jeden z nich cały spalony, cały goły, z czarną klatką piersiową, rękami, twarzą, a dwa inni kotłowali się przewalając jeden przez drugiego – relacjonowała w rozmowie z "Super Expressem" pani Jadwiga Gajos, sąsiadka, która widziała całe zajście.

Jakub trafił do szpitala z oparzeniami obejmującymi aż 70 procent powierzchni ciała oraz zniszczonymi przez toksyczny dym drogami oddechowymi. Przez blisko cztery miesiące przebywał w śpiączce farmakologicznej. Jak podaje portal Tuba Łęcznej, we wtorek, 29 września, jego organizm ostatecznie się poddał. 25-latek zmarł.

Szczegóły pogrzebu 25-letniego Jakuba z Łęcznej

Czesław R. uciekł z miejsca zdarzenia, lecz szybko został zatrzymany przez policję na terenie ogródków działkowych. Był pijany. Choć początkowo usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, śmierć poszkodowanego najpewniej zmieni kwalifikację czynu za zabójstwo. WOT natychmiast odciął się od jego zachowania. W oficjalnym komunikacie 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej poinformowano, że zdarzenie nie miało związku ze służbą, a sam mężczyzna został natychmiast wydalony z formacji. Czesławowi R. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Msza żałobna za zmarłego Jakuba zostanie odprawiona w poniedziałek, 5 października 2026 roku, o godzinie 14:00 w kościele parafialnym pod wezwaniem świętej Marii Magdaleny w Łęcznej. Pół godziny wcześniej odbędzie się wspólna modlitwa różańcowa. Po nabożeństwie Jakub spocznie na cmentarzu komunalnym w Łęcznej.

Sonda
Czy za zabójstwo powinna być kara śmierci?
Chciał spalić lokatorów, bo pokłócił się z partnerką

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki