Lublin: Niezwykłe ciuchcie pana Albina. Ma własną parowozownię!

2021-07-29 7:05
Mam własną parowozownię pod domem. Niesamowite hobby Albina Kulika z Lublina
Autor: Mariusz Mucha/SE Mam własną parowozownię pod domem. Niesamowite hobby Albina Kulika z Lublina

Serce bije mu w rytmie tuk, tuk, tuk, to pewne! Albin Kulik (72 l.), emerytowany kolejarz z lubelskich Zemborzyc, zamiast wspominać dawne dzieje, zrobił sobie parowozownię pod domem. Trzy piękne lokomotywy, które powstały z tego, co kupił na złomie, cieszą oczy kolejarza i ludzi, którzy przechodzą obok jego posesji. Jeden pojazd waży kilkaset kilogramów!

– Starałem się zachować proporcje i szczegóły, myślę, że dobrze wyszło – mówi zadowolony konstruktor. Pan Albin robi wszystko sam. Na złomie znajduje odpowiednie elementy, projektuje (wnuczka znajduje mu w Internecie odpowiednie fotografie i szkice), składa, spawa, maluje... – Tylko kół sam nie zrobiłem. Nie mam odpowiednich narzędzi – mówi. Lokomotywy są podświetlone w nocy, semafor się opuszcza, a z głośników słychać dźwięki parowozu. Maszyny stoją w Lublinie przy ul. Krężnickiej, tuż obok ścieżki rowerowej wokół Zalewu Zemborzyckiego. Nie ma dnia, żeby nie było kilku chętnych za poznanie parowozów i ich konstruktora. – Cieszy mnie to, że komuś podobają się efekty mojej pracy – dodaje skromnie pan Albin. Zamiłowanie do kolei i zarazem fach przejął po swoim tacie, także kolejarzu. – Po wojnie jeździł parowozem podobnym trochę do tego – wskazuje jedną z trzech maszyn, które parkują w ogródku. Robią niesamowite wrażenie. – Mój syn zaś jeździ już najnowocześniejszymi składami – dodaje z dumą, że kolejarska tradycja została zachowana. 

Czytaj też: Lublin: Fałszywa adwokat aresztowana! Zgarnęła fortunę

Po 37 latach pracy przeszedł na emeryturę i tęskno mu było do kolei. Ale zanim porzucił kolejarski fach, obiecał sobie, że coś związanego z koleją na emeryturze zrobi. – Nie umiem usiedzieć w miejscu, organizm emeryta się zbuntował, dostałem zawału – opowiada. – Miniaturami zająłem się także po to, aby nie myśleć o tym, co może się stać... Pierwszy, największy, ważący 350 kg pociąg powstawał przez rok. Kolejne udawało się zrobić przez zimę.

"Mam parowozownię pod domem". Piękne hobby pana Albina Kulika, emerytowanego kolejarza z Lublina
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE