Makabryczne szczegóły brutalnego morderstwa na Bazylianówce w Lublinie. Obok tej historii nie sposób przejść obojętnie. Młody człowiek skatował na śmierć znajomego 65-latka, a motywem zabójstwa miał być… żal o śmierć jego matki. Tragiczna historia zatoczyła koło i zmieniła się w sceny żywcem wyjęte z piekielnych wizji: Mariusz dosłownie zakatował Zbigniewa – tłukł go po całym ciele, masakrował różnymi przedmiotami. Ciało zostawił pod stertą ubrań…
Zobacz też: Zabił, bo miał żal o matkę? Nowe fakty ws. zbrodni w Lublinie
Mariusz S. (27 l.) był jedną z pięciu osób zatrzymanych zaraz po tym, jak policjanci odnaleźli ciało Zbigniewa H. (+65 l.) – w niedzielę, po tym, jak dzięki strażakom weszli do mieszkania przy Bazylianówce. Śledczy postanowili zatrzymać wszystkich, którzy ostatnio byli u Zbyszka. Jedną z tych osób był 27-latek i – jak szybko ustaliła policja – to on zamordował. Młody mężczyzna usłyszał już zarzuty i przyznał się do winy. Grozi mu dożywocie.
Polecany artykuł:
Wiele wskazuje na to, że Mariusz zabił „za matkę”. To miała być zemsta za to, że Zbigniew H. pozwolił na śmierć kobiety, która umarła na tym samym łóżku latem tego roku. Mariusz obwiniał o to Zbigniewa, choć kobieta była ciężko chora… Wprowadziła się do mieszkania na Bazylianówce, choć nie chciała pomocy. – Nie miała się gdzie podziać, przyjął ją z dobrego serca – wspominają świadkowie. – Umarła u niego w domu, nie chciała pomocy, a pan Zbyszek zwyczajnie nie poradził sobie z sytuacją.
Mariusz S. obwiniał Zbigniewa H. o to, co spotkało jego matkę. Kilka razy zrobił mu awanturę, nazywając go mordercą i grożąc, że się zemści. W piątek, 8 października spełnił swoje groźby? Tak podejrzewa prokuratura, a 27-latek nawet nie próbuje udawać, że było inaczej – przyznał się do winy, potwierdzając wersję śledczych. Został aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu dożywocie.