USA ujawnia dokumenty o UFO
Zdjęcia, filmy, notatki, raporty wojskowe, zeznania naocznych świadków… i wszystko na wyciągnięcie ręki. 8 maja, w internecie, Pentagon opublikował ponad 160 dokumentów o tajemniczych anomaliach, między innymi w Iraku, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, nad cieśniną Ormuz, w Grecji, Japonii czy USA. Donald Trump napisał w internecie: „Bawcie się dobrze”.
Wiadomo, że same dokumenty służby gromadziły latami, ale rząd od razu przyznał, że „nie jest w stanie jednoznacznie określić natury obserwowanych zjawisk”. Filmy i zdjęcia często są niewyraźne i przedstawiają obiekty o różnych kształtach. Akta zostały już przez wiele osób uznane za nieistotne, ale nie zmienia to faktu, że za oceanem wrze, bo z różnych stron politycznej areny ruch Trumpa o odtajnieniu akt różnie został odczytany. Jedni mówią, że to zasłona dymna dla konfliktów w Iranie i innych porażek Trumpa, między innymi próba odwrócenia uwagi od sprawy akt Epsteina. Inni zapewniają, że to początek kaskady informacji o istotach pozaziemskich.
Polski wątek w aktach
Jedno jest pewne: w aktach pojawiło się polskie nazwisko. To Władysław Krasuski, który po wojnie wyemigrował do Stanów. Mężczyzna został przesłuchany przez amerykańskie służby 7 listopada 1957 roku i opowiedział wtedy, że w czasie II wojny światowej po wywiezieniu go z Polski do niemieckiego obozu - w 1944 roku - doświadczył czegoś niezwykle tajemniczego. Jadąc do pracy w polu, w obozie pod Berlinem, silnik jego traktora zgasł na drodze prowadzącej przez tereny bagienne. Nie było widać żadnych maszyn ani innych pojazdów, za to słychać było hałas opisany jako wysoki pisk i wycie, podobny do dźwięku wydawanego przez generator elektryczny.
Po chwili pojawił się strażnik SS i traktor odpalił, ale 3 godziny później, na tym samym bagiennym terenie, Krasuski zaobserwował kolisty obiekt o średnicy około 130 metrów, który powoli i pionowo wznosił się aż zniknął mu z oczu. Hałas wydobywający się z pojazdu był podobny (lecz o nieco niższym tonie) do tego słyszanego wcześniej. Co dziwne, Krasuski doskonale pamięta, że wtedy jego traktor ponownie zgasł. Mężczyzna zeznał też Amerykanom, że wtedy razem z kilkunastoma innymi jeńcami wielokrotnie rozmawiał o tym dziwnym zjawisku, natomiast przypomniał sobie o tym wszystkim, gdy będąc już w Stanach Zjednoczonych, przeczytał doniesienia prasowe o tajemniczym pojeździe w Teksasie, który powodował gaśnięcie silników. To właśnie to skłoniło go do kontaktu z rządem. Z dokumentów wynika, że Amerykanie uznali, że podczas wywiadu nie zaobserwowali u Polaka żadnych oznak irracjonalnego zachowania.
Pentagon zapowiedział, że zbiór, który znaleźć można pod adresem war.gov/UFO będzie na bieżąco rozszerzany o nowe materiały. - Moim zdaniem te akta to jest zaciemnianie prawdziwego obrazu rzeczywistości. Wszystko jest robione po to, żeby ukryć prawdę - mówi Super Expressowi Adam Piekut, wieloletni badacz niezidentyfikowanych obiektów latających i piktogramów.
Polacy opowiadają o kosmitach
W Polsce o najsłynniejszym spotkaniu z pozaziemską cywilizacją mówił rolnik Jan Wolski (+83 l.). Mieszkaniec lubelskiego Emilcina, w 1978 roku, w lesie niedaleko swojego pola, zauważył dwie postaci kręcące się między drzewami. - Małe i drobne, jak Chińczyki – opisywał potem osoby w czarnych kostiumach, które miały skośne oczy i wystające kości policzkowe oraz zielonkawą skórę.
Wolski nazwał ich „potworkami”. Obcy zabrali go na pokład swojego statku kosmicznego, a tam najpierw kazali mu się rozebrać, a potem przebadali go od stóp do głów. Po wszystkim miał wrócić do swojego wozu i… odjechać. W miejscu jego spotkania z UFO stoi dziś pomnik, a w Emilcinie niedawno odbył się nawet po raz trzeci Piknik Ufologiczny.
Czytaj tutaj: W tej wsi na Lubelszczyźnie rolnik miał spotkać UFO. Zobacz, co działo się tam parę dni temu!
Innym Polakiem, który twierdzi, że widział niezidentyfikowany obiekt latający był Adam Maksymów spod Opola, który w 2009 roku podczas mroźnej nocy najpierw usłyszał huk przypominający wystrzał rakiety, a potem potężny rozbłysk. Po chwili pan Adam z okien swojego domu zauważył pojazd, który miał trójkątny, jasny snop światła. Uniósł się powoli nad ziemię i nagle zniknął, odlatując z dużą prędkością.
Z kolei polską stolicą UFO została nazwana wieś Wylatowo w województwie kujawsko-pomorskim. W tym miejscu ufolodzy mieli nawet swoje centrum, bo w 2000 roku po raz pierwszy pojawiały się tam tajemnicze kręgi w zbożu i pojawiały się dość regularnie każdego lata aż do 2006 roku.