- Sąd Okręgowy w Lublinie skazał Ewę T. na 13 lat więzienia za zabójstwo partnera.
- Do tragedii doszło w grudniu 2024 r. w Niedźwiadzie (powiat lubartowski).
- Kobieta miała ugodzić 43-latka nożem w serce podczas kłótni.
- Sprzeczka wybuchła w trakcie rozbiórki mięsa, gdy mężczyzna chciał dać psu kawałek.
- Oskarżona twierdziła, że był to nieszczęśliwy wypadek i była pod wpływem alkoholu.
- Prokuratura uznała, że działała z zamiarem ewentualnym i jej zachowanie było świadome.
- Mężczyzna trafił do szpitala, ale zmarł podczas operacji.
- Wyrok jest nieprawomocny.
Informację o wyroku przekazała PAP we wtorek rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie sędzia Marta Śmiech. Oskarżona Ewa T. została uznana za winną zabójstwa z zamiarem ewentualnym i skazana na 13 lat więzienia. Sąd orzekł także 25 tys. zł częściowego zadośćuczynienia dla najbliższej osoby zmarłego.
Czytaj też: "A co, zabijesz mnie?". To były ostatnie słowa Mariusza. Ewa ugodziła go nożem, bo nie chciał jej pomóc
Według ustaleń lubartowskiej prokuratury 43-latek mieszkał z konkubiną od kilku lat w Niedźwiadzie. Tragicznego dnia kobieta wraz z sąsiadką zajmowała się rozbiórką mięsa. Z aktu oskarżenia wynikało, że między Ewą T. a jej partnerem wywiązała się kłótnia o to, że chciał on dać psu kawałek mięsa. Wtedy para zaczęła wypominać sobie, kto z nich zapłacił za towar, i wzajemnie się wyzywać. W pewnym momencie mężczyzna zaczął pakować mięso do worka na śmieci. Kobieta próbowała mu wyrwać worek z rąk, ale się przewróciła. Wówczas wzięła nóż ze zlewu i zadała partnerowi jeden cios w klatkę piersiową, powodując ranę kłutą serca. Nieprzytomny 43-latek trafił do szpitala. Zmarł w trakcie operacji.
W trakcie śledztwa podejrzana przyznała się do winy. Wyjaśniła, że był to nieszczęśliwy wypadek, bo była pod wpływem alkoholu. Według jej relacji podczas obróbki mięsa nóż wypadł jej z ręki i wbił się w klatkę piersiową partnera. Nie potrafiła powiedzieć dokładnie, jak to się stało.
Według lubartowskiej prokuratury 55-latka chciała zabić partnera i chociaż do tragedii doszło w trakcie kłótni, to schemat jej działania był zaplanowany. - Po tym, jak się wywróciła, bez wahania wstała i podeszła do zlewu, wyjęła nóż, zadała cios, wyciągnęła narzędzie z rany i je odłożyła. Pozostała niewzruszona, wbrew temu, co twierdziła. Ani chwili się nie zawahała, mimo że pokrzywdzony próbował się bronić - ocenili śledczy w akcie oskarżenia.
Wyrok jest nieprawomocny.