Paweł Piotrowski z Tomaszowic Kolonii pod Lublinem łyka łzy, próbuje nie płakać i normalnie rozmawiać, choć w czwartek wieczorem zawalił mu się cały świat. Stracił dwie bliskie osoby, w pożarze stracił wuja Czesława R. (+66 l.) i swoją miłość, Annę S. (+52 l.). - Była moim szczęściem, cudownym człowiekiem i miała coś jeszcze, coś najważniejszego, potrafiła kochać - mówi zrozpaczony, już nie trzyma łez.
Tomaszowice Kolonia to spora wieś leżąca przy drodze z Lublina do Nałęczowa. Szkoła, kościół, sklepy, pizzeria. Dawno nie było tu takiej tragedii. - Znałem ich oboje. Czesio to mój kolega od małego jest - mówi mężczyzna, który przyjechał pod miejscowy sklep rowerem. - Był moim kolegą. Ostatnio nie domagał, poruszał się o kulach. Trudno to zrozumieć...
Dom, drewniana chata leży trochę w bok od centrum miejscowości. Spaleniznę czuć z daleka, dom widać z drogi dobrze. Straszy czarną dziurą w spalonym dachu. Do tragedii doszło w czwartek wieczorem. Informacje o tym zdarzeniu dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Lublinie otrzymał wczoraj po godzinie 20.
- Na miejsce od razu skierowano służby ratunkowe. Podczas akcji gaśniczej z budynku wyniesiono 2 osoby - informuje podinspektor Kamil Gołębiowski. Mężczyzna nie żył już, kobieta oddychała jeszcze, niestety reanimacja okazała się nieskuteczna. Zginęli oboje. - Dogaszanie pogorzeliska trwało przez wiele godzin.
W piątek 22 maja odbędą się oględziny, będzie w nich brał udział biegły z zakresu pożarnictwa.
Dla Pawła Piotrowskiego nic już nie zmienią. Stracił wszystko. Kiedy wracał wieczorem do domu z pracy, znajomy zatrzymał go na drodze, powiedział tylko „Czesiek nie żyje i twoja Anka też nie żyje", w co Piotrowski nie uwierzył. No bo jak... W telefonie pokazuje filmik z Tik-Toka, jak Anna S., zgrabna blondynka idzie tanecznym krokiem polną drogą wśród zielonych zasiewów. Nagrany kilka dni temu.
Płacze.
- Byliśmy ze sobą dziewięć miesięcy. To najpiękniejsze miesiące mojego życia..
Dom Piotrowskiego stoi przez drogę z posesją wuja Czesia. Anna zapewne poszła wieczorem sprawdzić, czy nie potrzeba czegoś wujkowi, który słabo chodził.