Można powiedzieć, że we wrześniu i przez połowę października łosie dostają małpiego rozumu - w czasie godów porzucają swe leśne siedliska i ruszają na miłosny podbój. Co ciekawe, w odróżnieniu np. od jeleni, łosie nie lubią towarzystwa i szukają swej drugiej połówki samotnie, przemierzając wielkie odległości. Amor zabiera im zdrowy rozsądek i umiejętność kalkulacji ryzyka, stąd pojawiają się coraz częściej w miastach. Bukowisko (to nazwa dla sezonu godowego łosi, pochodzi od charakterystycznego stękania, „buchania", którym samiec przywołuje samicę) w Lublinie? Czemu nie.
- Ludzie wracają do domu z pracy, sznur samochodów, a on... jak gdyby nigdy nic przechadza się po chodnikiem, ze spokojem spoglądając w szyby aut - opowiada pani Dorota. Na taką scenkę natknęła się na ulicy Wojciechowskiej w Lublinie - to wyjazdówka z miasta, otoczona ulicami domków jednorodzinnych.
Jak się okazuje, łosie lubią to miejsce od lat. Być może ten, którego widziano dowiedział się skądś, że może tu poznać kogoś atrakcyjnego... Elżbieta Drabik, która mieszka nieopodal w swoim ogrodzie gościła przez rok.. uroczą parę łosi. Poznały się właśnie w tej okolicy. No i wprowadziły się na rozległą działkę za domem.
- Mieliśmy dobre relacje, co prawda staraliśmy się nie wchodzić sobie w drogę - opowiada pani Elżbieta. Jej zdaniem to dobrze ułożone zwierzęta. - Aby nie przyszło im do głowy gościć się w moim warzywniku, postawiłam straże - mówi z uśmiechem, pokazując strachy na łosie własnego pomysłu. Działały. A gdyby w tym roku także chciały się osiedlić? - Nie wygoniłabym ich przecież...