Produkt Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego (WSK) ze Świdnika cieszył się na przestrzeni lat zmienną renomą. Początkowo posiadacz motocykla tej marki mógł powiedzieć, że jest w czepku urodzony, nakładając modne podówczas kaski "orzeszki". Ba, śpiewano o wuesce piosenki... WSK WSK...W jak Wiosna S jak Stach, K jak kocham Stacha wiosną - to słowa przeboju Danuty Rinn i Bogdana Czyżewskiego z 1968 roku. Potem image produktu ze Świdnika zauważalnie podupadł...
"Wiejski Sprzęt Kaskaderski" - rozszyfrowywano skrót WSK w latach dziewięćdziesiątych.
Z biegiem lat wueski stały się kultowe - z garaży, szop, składzików wygrzebywano mniej lub bardziej zmitrężone czasem i przebiegiem egzemplarze i kunsztownie odnawiano. - Trzy lata i jakaś tam suma pieniędzy - podlicza pan Wojciech (57 l.) z Siedlec. Jaka? Ze względu na mir domowy nie chce mówić konkretnie, gdyż suma ta jest jak można się domyślić sporo wyższa od oficjalnie podanej do wiadomości pani domu. - Gdybym mógł kupić WSK za tyle, ile mówiłem w domu, wziąłbym od razu siedem sztuk - uśmiecha się pod wąsem. Wprawdzie wśród maszyn łatwo było znaleźć motocykle powiedzmy... bardziej dostojne, jak choćby BMW czy Indiana, ale WSK to WSK...
Zobacz też: Nawet 28 tys. zł za nieodebrane auto z czasów PRL-u. Wystarczy mieć ten dokument
Kulminacyjnym momentem było sobotnie południe, kiedy to lśniące chromem maszyny ruszyły w paradzie ulicami miasta. Charakterystyczny dźwięk silnika 125 montowanego w WSK rozbrzmiewał w całym mieście. Naprawdę, jest co wspominać i... czekać na XVIII odsłonę zlotu.