Ukrainiec wiózł w aucie złoto warte fortunę. Nie potrafił wyjaśnić, skąd je ma

2026-02-10 9:26

Kiedy policjanci z warszawskiej drogówki zatrzymali do kontroli 27-letniego Ukraińca okazało się, że jego auto to prawdziwy skarbiec. Młody człowiek wiózł w kabinie mnóstwo złota i za nic w świecie nie potrafił powiedzieć, skąd je ma. Policjanci nie opuścili, trop zaprowadził ich do Lublina. Jak się okazało, kruszec należał do pewnego Lublinianina, który oddał je oszustowi, aby sprzedał je korzystnie i pieniądze zainwestował na giełdzie.

  • Policjanci warszawskiej drogówki zatrzymali do kontroli 27-letniego obywatela Ukrainy.
  • W kabinie auta znaleziono dużą ilość złota inwestycyjnego: sztabki i monety.
  • Mężczyzna nie potrafił wyjaśnić, skąd pochodzi kruszec i zachowywał się nerwowo.
  • Trop doprowadził funkcjonariuszy do Lublina, gdzie ustalono właściciela złota.
  • Łącznie mężczyzna stracił blisko 350 tys. złotych.
  • Podejrzanemu oszustowi grozi kara do 10 lat więzienia.

Kiedy funkcjonariusze przesłuchiwali 27-latka, jego ofiara żyła wciąż w błogim przeświadczeniu, że ma głowę do interesów i wkrótce pomnoży znacznie kapitał. 60-latek łaknąwszy wielkich zysków znalazł w internecie odpowiednią dla siebie ofertę inwestycyjną. Jako doświadczony mężczyzna nie bał się ryzyka, interes z internetu miał mu zapewnić szybki i wysoki zysk. - Mężczyzna zagłodził się na zaproponowane warunki i zdecydował się na przekazanie pieniędzy. Część oszczędności przesłał poprzez bankowość internetową, a część przekazał pośrednikowi - opowiada podinsp. Kamil Gołębiowski z KMP w Lublinie. Tak, tak, przyszły rekin giełd azjatyckich zapakował do reklamówki wart kilkaset tysięcy złotych kruszec (złote monety i sztabki) i przekazał je na klatce schodowej nieznanemu mężczyźnie!

- Mężczyzna miał korzystnie sprzedać złoto, a pieniądze wpłacić na platformę handlową. Łącznie stracił blisko 350 tys. złotych - dodaje policjant.

Czytaj też: Lublin. Policja zatrzymała oszustów. Seniorki straciły majątek życia. Kwota zwala z nóg

W ubiegłym tygodniu na terenie Warszawy zatrzymany do kontroli został 27-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna miał przy sobie sporą ilość złota inwestycyjnego – sztabki, monety. W czasie rozmowy z policjantami nie potrafił wyjaśnić pochodzenia. - Zachowywał się bardzo nerwowo. To wzbudziło podejrzenia policjantów. Jak się okazało, trop doprowadził do Lublina. 27-latek od razu trafił do policyjnej celi, a złoto zostało zabezpieczone. Łącznie odzyskano kosztowności o wartości przeszło 100 000 złotych - mówi podinsp. Gołębiowski. 60-latek uświadomił sobie, że padł ofiarą oszustwa dopiero po rozmowie z policjantami. Oszustowi grozi do 10 lat więzienia.

Polskie Eldorado słynęło z "białego złota", które stało się przekleństwem. Miasto do dziś nie może się podnieść

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki