Miejsce startu balonu i zarazem miejsce dowodzenia umieszczono na boisku piłkarskim na terenie sportowym uczelni, znajdujących się na błoniach nad Bystrzycą. Pogoda dopisała, nie padało, a porywisty nawet wiatr nie przeszkadzał w przygotowaniach, a potem w locie. Lateksowy balon został napełniony lżejszym kilkukrotnie helem (który wpadł w oko także dziennikarzom, próbującym namiętnie jak zmienia się głos po jego użyciu), podczepiono do niego ważącą ok. 300 gramów skrzyneczkę z aparaturą pomiarową.
- Poleci na wysokość ok. trzydziestu kilku kilometrów. Chcemy pokazać, jak wygląda nasza Lubelszczyzna z góry - opowiada SE prof. Łukasz Grabowski z Politechniki Lubelskiej. - Chcemy także pokazać młodzieży aspekty związane z fizyką, transmisją danych, z wymianą informacji. Mamy tu połączenie fizyki, informatyki i radiotechniki w jednym.
Trzeba przyznać, że to jak najbardziej potrzebne młodzieży, która licznie odwiedziła pokaz, gdyż zapytana przez profesora Grabowskiego o to, co jest cięższe powietrze czy hel, milczała jak zaklęta... Najpewniej stremowana oczywiście. Aby balon mógł wznieść się w przestworza, potrzebne były wydawane w czasie rzeczywistym zgody z pobliskiego lotniska, itp. Balon, a właściwie ładunek do niego przytwierdzony to już XXI wiek.
- Mówimy dokładnie o dwóch ładunkach pomiarowych. W jednym będzie znajdowała się kamera z urządzeniami, które będą przekazywały obraz na ziemię. Drugi natomiast zawiera aparaturę, która będzie przekazywała informację o wysokości, położeniu, temperaturze powietrza i jego ciśnieniu - uściśla dr inż. Grzegorz Barański.
Lot obliczono na około 30 minut, balon na wysokości ok. 30 km balon pęka, a aparatura pomiarowa na spadochronie spada na ziemię. Według przewidywań, w okolicach Biłgoraja odległego o ok. 70 km od Lublina. Co minutę balon przesyłał zdjęcie. Lubelszczyzna jest piękna.