Rakieta spadła na Lubelszczyźnie. Były dowódca GROM mówi o poważnym problemie

2026-07-30 15:58

Rosyjski pocisk przez kilka minut znajdował się w polskiej przestrzeni powietrznej, zanim spadł na pole w Tarnawie-Kolonii na Lubelszczyźnie. Choć tym razem nie doszło do tragedii, zdaniem gen. Romana Polki sytuacja pokazała poważne problemy z komunikacją państwa z mieszkańcami. – Mieliśmy po prostu mnóstwo szczęścia – ocenia były dowódca GROM.

Służby na polu w Tarnawie-Kolonii. Na miniaturze gen. Roman Polko. O rakiecie na Lubelszczyźnie przeczytasz na SE Lublin.
Autor: IPN/Wojtek Jargiło / PAP/ Materiały prasowe

Rakieta nad Polską. Gen. Polko: tym razem mieliśmy ogromne szczęście

Sześć minut – tyle według ustaleń wojska rosyjski pocisk znajdował się nad terytorium Polski, zanim spadł na pole w Tarnawie-Kolonii na Lubelszczyźnie. Choć zdarzenie zakończyło się bez ofiar, wywołało pytania o sposób reagowania służb oraz komunikację z mieszkańcami.

Według premiera Donalda Tuska najprawdopodobniej był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Szef rządu zaznaczył jednak, że ostateczne potwierdzenie będzie możliwe po zakończeniu szczegółowych analiz.

Do sprawy w rozmowie z Wirtualną Polską odniósł się gen. Roman Polko, były dowódca GROM. Jego zdaniem największym problemem nie był sam fakt pojawienia się rakiety w polskiej przestrzeni powietrznej, ale sposób przekazania informacji mieszkańcom.

– Wchodzę w skórę mieszkańca Lublina, który zostaje obudzony sygnałem alarmowym. Sprawdza telefon i nie znajduje żadnych informacji. Nie wie, czy to pojedynczy incydent, czy początek większego ataku – powiedział gen. Roman Polko w rozmowie z WP.

Były dowódca GROM podkreślił, że w takich sytuacjach kluczowa jest szybka i konkretna komunikacja. Jego zdaniem mieszkańcy powinni natychmiast otrzymać jasny komunikat dotyczący tego, co się wydarzyło i czy istnieje realne zagrożenie.

Jak wskazał generał, uspokajająco zadziałał dopiero komunikat Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, w którym poinformowano, że jeden z pocisków związanych z rosyjskim atakiem na Ukrainę przedostał się nad terytorium Polski i spadł na jej terenie.

Tajemniczy obiekt spadł na pole:

"Problemem pozostaje czas reakcji służb"

Zdaniem gen. Polki problemem pozostaje jednak czas reakcji służb. W jego ocenie informacje powinny docierać do społeczeństwa w ciągu minut, a nie po kilku godzinach.

Jako przykład wskazał Ukrainę, gdzie systemy ostrzegania przekazują mieszkańcom informacje o rodzaju zagrożenia, kierunku lotu pocisku oraz przewidywanym czasie dotarcia.

Gen. Polko w rozmowie z WP krytycznie ocenił również działanie systemu alertów bezpieczeństwa. Jak zaznaczył, ostrzeżenia nie powinny kojarzyć się wyłącznie z komunikatami dotyczącymi pogody, ale być skutecznym narzędziem także podczas zagrożeń militarnych.

Pozostaje również pytanie, dlaczego rosyjskiego pocisku nie zestrzelono. Według generała ograniczeniem są procedury obowiązujące w czasie pokoju. Obiekt znajdował się nad Polską zaledwie sześć minut, co – jak tłumaczy – było zbyt krótkim czasem na przeprowadzenie pełnej identyfikacji i podjęcie decyzji.

Jego zdaniem rozwiązaniem mogłoby być wcześniejsze zwalczanie takich zagrożeń jeszcze przed dotarciem pocisków do polskiej granicy, we współpracy z Ukrainą.

– Trzeba się przygotować na czarny scenariusz. Tym razem mieliśmy po prostu mnóstwo szczęścia – podsumował gen. Roman Polko w rozmowie z Wirtualną Polską.

Źródło: WP

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki