- Mieszkańcy województwa lubelskiego zostali wyrwani ze snu przez ogromny hałas, a Prokuratura Okręgowa niedługo później potwierdziła, że na ten teren spadła rosyjska rakieta CH-101 wyposażona w potężny ładunek wybuchowy.
- Zdaniem specjalisty trajektoria lotu pocisku uległa zmianie z powodu działań ukraińskich systemów zakłócających, przy czym padły ostrzeżenia, że tego typu uzbrojenie zdolne uderzyć nawet w stolicę będzie coraz częściej pojawiać się blisko polskiej granicy.
- Uderzenie uzbrojonego pocisku we wschodniej Polsce to sytuacja, jakiej nie notowano od czasów zakończenia II wojny światowej, co rodzi wiele pytań o realne bezpieczeństwo terytorium naszego państwa.
Prokuratura Okręgowa w Lublinie wydała oficjalny komunikat, w którym przekazano krótko: „Mamy do czynienia z rakietą, prawdopodobnie CH-101. Zawierała materiał wybuchowy w znacznej ilości”. Aktualnie teren zdarzenia jest rygorystycznie zabezpieczany i badany przez odpowiednie służby państwowe, które prowadzą tam bardzo intensywne czynności dochodzeniowe.
Polecany artykuł:
Wiemy na pewno, że mamy do czynienia z rakietą – nie z dronem, nie z żadnym Geraniem, tylko z rakietą. Najprawdopodobniej jest to rakieta o oznaczeniach CH-101. Zawierała ona materiał wybuchowy w znacznej ilości – sprecyzował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak.
Rakieta CH-101 spadła w woj. lubelskim. Ekspert tłumaczy
Ekspert na antenie Radia ESKA przedstawił prawdopodobny przebieg tego wysoce niebezpiecznego incydentu. Według jego oceny lot rakiety i jej lądowanie na naszym terytorium to przypadek, będący bezpośrednim następstwem zaciętych działań na froncie wschodnim.
Rakieta mogła zboczyć z kursu po zakłóceniu jej systemów nawigacyjnych przez ukraińską walkę radioelektroniczną – informuje dr Aleksander Olech z portalu Defence24
Ekspert reprezentujący branżowy portal Defence24 podkreślił również ogromną skalę ewentualnego zagrożenia, zaznaczając, że tego rodzaju wojskowy pocisk, który niespodziewanie wleciał do Polski, dysponuje odpowiednimi parametrami technicznymi pozwalającymi mu na osiągnięcie celu zlokalizowanego nawet na obszarze Warszawy.
On może spokojnie dolecieć do Warszawy, to jedno. Dwa, może krater na wielkość 10-20 m to nie jest największa zdolność, jaką Rosja ma. Nie spodziewałbym się, żeby to było specjalnie wymierzone w Polskę, ale uważam, że przy samej granicy Polski takich pocisków na pewno będzie więcej - zaznacza dr Aleksander Olech z portalu Defence24.
Specjalista podczas tej samej rozmowy zwrócił przy okazji uwagę, że opisywany wypadek z udziałem obcego uzbrojenia ma charakter całkowicie wyjątkowy na tle wszystkich wcześniejszych naruszeń naszej przestrzeni powietrznej.
To jest pierwszy raz w historii po II wojnie światowej, kiedy uzbrojony pocisk spada na terytorium Polski. Owszem, mieliśmy wloty tych samych pocisków na terytorium Polski, ale one zawracały. Nigdy nie doszło do upadku i też nie było sytuacji, w której w pełni tracimy je z pola widzenia.
Wspomniany rosyjski sprzęt to niezwykle groźna i zaawansowana broń manewrująca potrafiąca pokonać dystans przekraczający cztery tysiące kilometrów, która służy żołnierzom na froncie głównie do precyzyjnego niszczenia strategicznych obiektów infrastruktury na terenie Ukrainy.