Huk postawił na nogi całą okolicę. „Aż mi nogi spadły z łóżka”. Szok na Lubelszczyźnie

Nad ranem w czwartek 30 lipca w Tarnawie Kolonii, malowniczej wsi położonej na Lubelszczyźnie, doszło do wstrząsającej eksplozji, która wywołała panikę wśród mieszkańców i pozostawiła po sobie ogromny krater. Zdarzenie miało miejsce na polu rzepaku, z dala od zabudowań, jednak siła wybuchu była tak potężna, że obudziła całą okolicę.  Mieszkańcy w rozmowie z korespondentem „Super Expressu” relacjonują, co się działo.

W czwartek (30 lipca) w Tarnawie Kolonii, położonej wśród malowniczych wzgórz wsi na Lubelszczyźnie miało być ostre żniwowanie, bo i pogoda wyśmienita, i czas najwyższy! Tymczasem niewielu gospodarzy ruszyło na a pole, bo po tym co stało się na polu rzepaku pod lasem zwyczajnie zrobiło się dziwnie i straszno: o brzasku w rzepaku pod laskiem eksplodowało coś potężnego, robiąc głęboką na pięć metrów i promieniu 10 metrów dziurę w ziemi. „Ruska rakieta“ - nie mają wątpliwości przerażeni ludzie, bo to przecież grubo ponad 100 km od granicy z walczącą Ukrainą.

Eksplozja postawiła na nogi całą okolicę

Do wsi, która od czwartkowego świtu jest na ustach całej Polski trafić łatwo. Jadąc do Biłgoraja z Lublina za rondem w Wysokiem mija się wieś Dragany i skręca w prawo. To piękna okolica, pełna wysokich wzgórz pokrytych lasami i polami uprawnymi. Właśnie na jednym a takich pól, nieskoszonego jeszcze rzepaku doszło do eksplozji. Dobrze, że z dala od domów ludzi, dojechać tam można jedynie polnymi, pełnymi wykrotów drogami. Mimo oddalenia, eksplozja postawił na nogi całą wieś.

- Aż mi nogi spadły z łóżka, taki był wstrząs - opowiada pani Maria (69 l.), którą wybuch wyrwał ze snu. - Od razu wiedziałam, że to ruskie....

Stało się to przed czwartą rano. Dniało. Tadeusz Szafrański (70 l.) był już na nogach.

- Słyszałem najpierw przeraźliwy szum, trwał ułamki sekund - opowiada. A potem nastąpiła eksplozja, w jego odległym o ponad kilometr domu zatrzęsły się szyby w oknach. - Trudno to czegokolwiek porównać. Bojącej natury nie jestem, ale tak to odczułem psychicznie, mocno naprawdę. Dłuższy czas wszystko się we mnie w środku trzęsło.

Maria Daniłowska, sołtyska wsi opowiada obrazowo:

- Cisza, człowiek spał, środek nocy, a potem świst, gwizd i potężny huk, wszystko się trzęsło - mówi. Od razu na szosie pojawili się ludzie, zaczęli pytać jeden przez drugiego, co się stało. Patrzyli, czy wszyscy są cali, dzwonili po rodzinach. - A potem zrobiło się cicho, czuć było tylko swąd spalenizny...

Myśleliśmy, że to koniec świata....

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki