- 16-latek bez prawa jazdy miał prowadzić forda zabranego bez wiedzy rodziców.
- W samochodzie jechało czworo nastolatków, pasażerowie byli pod wpływem alkoholu.
- Auto wypadło z drogi, uderzyło w drzewo i dachowało.
- Kierowca jest w stanie zagrażającym życiu, jedna z pasażerek odniosła ciężkie obrażenia.
Dys to rozległa wieś leżąca na północno-wschodnich krańcach Lublina. To taka sypialnia, z setkami nowych domów, pośród których gdzieniegdzie znaleźć można i stare, drewniane chałupki i jakby wyjęte z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku "kwadraciaki", ze stodołami i pustymi już oborami na podwórzu. Uliczek jest kilkadziesiąt, tak naprawdę ludzie się nie znają. - Słyszałam karetki, słyszałam, że jakieś dzieci w samochodzie się rozbiły. Podobno z Dysa, ale z drugiej części - mówią pod sklepem.
Rzeczywiście, ulica Słoneczna leży od strony Lublina, dosłownie przez miedzę z miastem. Obok obwodnicy. Równy asfalt biegnie w większości przez pola, gdzieniegdzie tylko stoją domy. Jest gdzie pojechać, uznał zapewne szesnastoletni Patryk, który choćby z racji wieku nie mógł mieć prawa jazdy. Piłującego do wysokich obrotów forda słyszano w okolicy. Przed zakrętem leciwy ford fiesta bierze zakręt w prawo, niedoświadczony kierowca łapie prawe pobocze, odbija i leci już w pole z wielką prędkością. Betonowy przepust działa jak katapulta i auto leci w powietrzu, uderza w młody jeszcze dąb, kasuje siatkę ogrodzeniową i ląduje na dachu. Na pniu drzewa jest ślad - na wysokości głowy dorosłego człowieka.
- Płacz, przekleństwa, wszystko było słychać - opowiada świadek zdarzenia. - Jedna dziewczyna, ta z przodu chyba, to miała pogruchotaną miednicę. Widziałem, jak ratownicy delikatnie ją przenosili....
Najpewniej ford został użyty bez wiedzy właściciela, czyli rodzica kierowcy. - Do wypadku doszło dzisiaj około 3 nad ranem. Kierujący fordem jadąc w kierunku ul. Samsonówka, na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, wypadł z drogi, uderzając w drzewo i ogrodzenie posesji, a następnie zatrzymał się na dachu - opowiada podinspektor Kamil Gołębiowski z KMP w Lublinie. - Ponadto po przebadaniu na zawartość alkoholu w organizmie okazało się, że pasażerowie byli pijani - stan kierującego nie pozwolił na badanie.
Czytaj też: Pijacki rajd toyotą skończył się śmiercią Mateusza i Filipa. Szymon C. usłyszał wyrok
Wszyscy uczestnicy wypadku zostali przetransportowani do szpitala dziecięcego z licznymi obrażeniami ciała. Kierujący pojazdem znajduje się w stanie zagrażającym życiu, jego koleżanka jest w stanie ciężkim. Dwójka pasażerów siedząca z tyłu odniosła mniej poważne obrażenia.
- Świętowali wakacje, tak spontanicznie im to wyszło - zaczyna opowiadać młody chłopak spotkany przed sklepem. Jego kolega daje znać, żeby milczał. - Wiele osób wiedziało, nikt nic nie powiedział, na co ci to...