„To było bardzo przerażające”
Pan Wiesław zauważył dym unoszący się nad lasem w środę około godziny 15. Jak mówi, nigdy wcześniej nie widział tak ogromnego pożaru.
– No i udało mi się tam jadąc aż jak najbliżej. To było miejscowość Kozaki, tam już stała straż, dalej nie puszczali. Ale ten dym taki był, ognia nie było widać. Te drzewa takie były, no bardzo przerażające – opowiadał w rozmowie z naszym reporterem.
Mężczyzna relacjonował, że sytuacja szybko robiła się coraz bardziej niebezpieczna. Silny wiatr rozprzestrzeniał ogień, a w powietrzu unosiły się kawałki kory.
– Bo trzaskało to, wiatr tak zerwał się, to wszystko tak miotało, kawałki kory. Wszystko tak leciało. Uciekałem stamtąd, żeby nie przeszkadzać, bo na pewno straży najedzie dużo – mówił.
Później próbował podjechać od drugiej strony, jednak droga była już zamknięta przez policję. Wtedy zobaczył skalę żywiołu.
– To było widać, że ten ogień to nie jest, że się runo pali, tylko korony drzew się palą – relacjonował.
Mieszkańcy boją się o swoje bezpieczeństwo
Choć strażacy zapewniają, że ogień nie zagraża obecnie zabudowaniom, mieszkańcy pobliskich miejscowości przyznają, że sytuacja wywołała ogromny niepokój.
– Oj strasznie, strach – mówi jedna z mieszkanek zapytana o reakcję na informacje o pożarze. Kobieta podkreśla, że okolica jest często odwiedzana przez turystów i osoby spacerujące po lasach.
– Kojarzę ten rejon. Wiele osób tutaj chodzi po lasach, odwiedza dużo turystów, także strach, ogólnie coś niesamowitego – dodaje.
Inni mieszkańcy również przyznają, że widok ognia i dymu był wstrząsający.
– No nie wesoło było patrząc na takie zalesienie blisko budynków. Jak się mieszka, to każdy czuł niepokój, niebezpieczeństwo – mówi jeden z mieszkańców.
– No szok dla mnie – dodaje kolejny.
Setki strażaków walczą z żywiołem
Akcja gaśnicza trwa na terenie trzech powiatów województwa lubelskiego: biłgorajskiego, zamojskiego i tomaszowskiego. W działania zaangażowano 60 zastępów straży pożarnej, czyli blisko 300 strażaków z województw lubelskiego, podkarpackiego i małopolskiego.
Strażaków wspiera policyjny śmigłowiec S-70i Black Hawk. Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip poinformował, że zniszczeniu uległo już ponad 100 hektarów lasu.
– W dalszym ciągu mamy linię ognia o długości około 800 metrów. Mamy nadzieję, że ogień uda się zahamować – przekazał starosta.
Służby podkreślają, że na ten moment pożar nie rozprzestrzenia się dalej. Jednocześnie w gminach Łukowa, Józefów i Aleksandrów obowiązuje alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa dotyczący dużego zadymienia. Mieszkańcy zostali wezwani do zamknięcia okien i drzwi, ograniczenia przebywania na zewnątrz oraz śledzenia komunikatów służb.