Dziadek ZABRAŁ z przedszkola obce DZIECKO! Dramatyczna akcja poszukiwawcza w Lubartowie

2021-03-08 11:36
Przedszkole
Autor: Unsplash

To się naprawdę wydarzyło! W piątkowe popołudnie (5.03.2021) spokojny zazwyczaj Lubartów (woj. lubelskie) zaroił się od policjantów, którzy szukali czteroletniego chłopca. Liczyła się każda chwila, bo chłopca najprawdopodobniej uprowadził z przedszkola jakiś starszy mężczyzna podający się za jego dziadka. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie... Okazało się, że dziadek zabrał z przedszkola obce dziecko zamiast własnego wnuka.

O tym, że z jednego z przedszkoli w Lubartowie zniknął czteroletni Mariusz, policję powiadomili rodzice chłopca, którzy po godzinie 15.00 przyszli po dziecko do przedszkola. Jak to się dzieje w takich przypadkach, policjanci w okamgnieniu wdrożyli odpowiednie procedury, o zniknięciu dziecka dowiedziały się wszystkie komendy policji w kraju, a na ulicę miasta skierowano ponad 50 funkcjonariuszy.

Zobacz też: Koronawirus w Polsce 8.03. Ile jest dziś nowych przypadków? Trzecia fala pandemii. Dane z Lubelskiego

Mundurowi szybko odkryli, że ktoś odebrał chłopca, przedstawiając się jako jego dziadek. To mogło skończyć się tragicznie.

Jak się okazało później, mężczyzna dziadkiem był w rzeczywistości. Tyle że... Marcina, kolegi „uprowadzonego” Mariusza. Imiona były dla 80-latka (z racji wieku niedosłyszącego i niedowidzącego) bardzo podobne, a i fizycznie chłopcy nie różnili się znacznie.

Tragiczny wypadek w kopalni Mysłowice-Wesoła. Nie żyje dwóch górników

Do zdarzenia doszło w piątkowe popołudnie. Policjanci odnaleźli chłopca w mieszkaniu mężczyzny. Jak podejrzewaliśmy już wcześniej, z przedszkola zabrał dziecko przez pomyłkę. Chłopiec cały i zdrowy wrócił do domu – informuje st. sierż. Jagoda Stanicka z policji w Lubartowie.

Jak nam się udało dowiedzieć nieoficjalnie, fałszywy dziadek wzbudził od razu zaufanie Mariusza, a sam nawet nie pomyślał, że popełnił tak fatalną pomyłkę. Idąc ulicą, rozmawiali ze sobą, a już w domu mężczyzna dał chłopcu zupę i puścił bajki w TV. Był kompletnie zaskoczony wizytą policjantów. Najpewniej uniknie odpowiedzialności karnej.

Kłopoty mogą czekać za to przedszkolankę, która nie sprawdziła, komu powierza dziecko. – Wszczęto czynności sprawdzające, czy nie doszło do narażenia chłopca na utratę życia lub zdrowia – dodaje Stanicka. Poszkodowany najbardziej jest chyba Marcin, prawdziwy wnuk roztargnionego 80-latka. Długo czekał, aż ktoś przyjdzie po niego do przedszkola.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE