Niebezpieczna sytuacja na torach. Mołdawianin chciał wykoleić pociąg z paliwem? "Robił wrażenie osoby..."

2026-02-19 17:03

Młody Mołdawianin chciał pod Puławami wykoleić pociąg? Wiele wskazuje na to, że Anton B. (25 l.) jedynie wygląda na zblazowanego, dobrze ubranego lekkoducha i doskonale wiedział, co robi, zaciągając w wagonach przewożących ropę naftową hamulec ręczny. Mogły się wykoleić, powodując katastrofę. Młodemu mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia.

  • 25-letni obywatel Mołdawii został zatrzymany na stacji PKP Puławy Chemia.
  • Mężczyzna miał zaciągnąć hamulec ręczny w trzech wagonach towarowych przewożących ropę naftową.
  • W jego plecaku znajdowały się m.in. telefony komórkowe, sprzęt elektroniczny, karty SIM, powerbank oraz dokumenty w języku rosyjskim.
  • O sprawie powiadomiono Prokuraturę Krajową, SKW, ABW i CBŚP.
  • Prokuratura skierowała wniosek o trzymiesięczny areszt tymczasowy.
  • Grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Mołdawianin nie wygląda na terrorystę - dłuższe, zadbane włosy, modny sportowy płaszcz i dobre sportowe buty pasują bardziej do bogatego studenta albo dobrze zapowiadającego się sportowca. Tyle też, że drogie ciuchy i wygląd majętnego młodzieńca nie pasują także do obywatela najbiedniejszego kraju w Europie. Kiedy w środę przed południem pod Prokuraturą Okręgową w Lublinie otoczyli go dziennikarze, Anton B. robił wrażenie zaskoczonego i jakby rozbawionego tym co się wokół niego dzieje. "Mają cały świat w głębokim poważaniu", mówi się o takich. Prawdopodobnie podczas przesłuchania przez śledczych dotarło do niego, że ciążą na nim poważne zarzuty.

- Dotyczą sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów łatwopalnych, zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Grozi za to kara do 10 lat więzienia - informuje prokurator Marek Zych, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Mężczyzna częściowo przyznał się do winy. Na obecnym etapie został skierowany wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego na okres trzech miesięcy.

Dwa dni wcześniej, w poniedziałek 16 lutego Anton B. zjawił się w Puławach. W Polsce był od niedzieli, przyjechał z Białorusi, przez przejście graniczne w Terespolu. - Dziś przed godziną 16 na stacji kolejowej w Puławach policjanci pełniący służbę w ramach operacji TOR zatrzymali 25-letniego obywatela Mołdawii. Mężczyzna został zatrzymany po tym, jak uruchomił hamulec ręczny w wagonie towarowym pociągu relacji Szczecin-Dorohusk - poinformowali w poniedziałek policjanci. W chwili zatrzymania 25-latek znajdował się pomiędzy wagonami. Ich zdziwienie wywołała zawartość plecaka, którą miał przy sobie. - Policjanci na miejscu ujawnili przy zatrzymanym torbę z zawartością m.in. telefonów komórkowych, sprzętu elektronicznego, kart SIM, powerbanku oraz dokumentów w języku rosyjskim.

Ruszyły procedury, o zdarzeniu powiadomiono Prokuraturę Krajową, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Delegaturę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralne Biuro Śledcze Policji. Akcja trwała kilka godzin, spokojna i mało uczęszczana stacja PKP Puławy Chemia dawno nie przeżyła takiego oblężenia. Tam bowiem doszło do zatrzymania młodzieńca.

- Nie dało się przejść normalnie - opowiada kobieta, która drogą koło stacji wraca z pracy w Azotach Puławy. To miejsce bardzo na uboczu, nawet droga, która biegnie pod torami w pewnym momencie staje się „drogą wewnętrzną“ i pojawia się zakaz wjazdu. Co ciekawe, miejsce to znajduje się dosłownie kilka kilometrów od Gołębia, gdzie jesienią ubiegłego roku doszło do zniszczenia przewodów trakcyjnych. - Myślałam, że ktoś zginął na torach. Tyle było policji i służb.

Czytaj też: Nagle musieli zatrzymać pociąg. Służby badają tajemnicze zdarzenie. Leśniczy ma swoją teorię

Kilkadziesiąt minut wcześniej Anton B. pojawił się przy składzie kilkaset metrów wcześniej, w miejscu, gdzie tory biegną obok chemicznego giganta. Próbował wgramolić się do kabiny lokomotywy. Maszynista na którego się natknął kazał mu iść precz, Mołdawianin począł wtedy prosić, aby... zabrał go ze sobą w kabinie do Terespola. Skąd wiedział dokładnie, gdzie jedzie pociąg? Nie wiadomo. Kiedy usłyszał, że to niemożliwe, odszedł. Skład ruszył, maszynista poczuł, że wagony są zablokowane. Zatrzymał skład, pociąg zdołał ujechać kilkaset metrów. Jak się okazało, na trzech wagonach ktoś zaciągnął ręczny. To rodzaj koła umieszczonego na końcu wagonu, które należy zakręcić, aby unieruchomić wagon.

- Przez cały czas robił wrażenie osoby nie zdającej sobie sprawy z powagi sytuacji. Jakby chciał pokazać, że zrobił to na złość - mówi osoba znająca kulisy akcji. Nie wziął pod uwagę tego, że mogło dojść do wykolejenia wagonów albo pożaru, który powstać mógł w zblokowanych kołach.

Czy młody Mołdawianin chciał wykoleić pociąg z paliwem?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki