Mieszkańcy zaczynają się ewakuować z terenów w pobliżu pożaru. „Czegoś takiego nie przeżyłam”

Gęsty dym, pył spadający z nieba i coraz silniejszy wiatr budzą ogromny niepokój mieszkańców terenów położonych w pobliżu pożaru. Na miejscu pracują liczne zastępy straży pożarnej, a nad zagrożonym obszarem nieustannie krążą śmigłowce. Część mieszkańców zaczyna podejmować decyzję o ewakuacji. – Czegoś takiego nie przeżyłam i nie chciałabym przeżyć – mówi jedna z kobiet mieszkających w pobliżu zagrożonego terenu.

„Nie chciałabym tego przeżyć drugi raz”

Sytuacja w rejonie pożaru z godziny na godzinę robi się coraz bardziej dramatyczna. Mieszkańcy przyznają, że strach narasta, szczególnie gdy warunki zaczęły się pogarszać. Coraz większy problem stanowi dym oraz unoszące się w powietrzu fragmenty spalonego materiału.

– To jest to dla mnie pierwszy raz w życiu. Ja czegoś takiego nie przeżyłam i nie chciałabym przeżyć. Tak zresztą w ogóle nie przeżyłam żadnego pożaru domu czy czegoś takiego. Wie pani, mamy małego, więc tu jest nieporównywalna skala. Praca tych wszystkich służb, strażaków... bardzo pięknie się poświęcają – mówi Elżbieta Nonoc.

Mieszkańcy z niepokojem obserwują działania służb. W okolicy pojawiły się posterunki, a część dróg została zamknięta. Jak relacjonuje reporter „Super Expressu”, do zagrożonego rejonu nie są wpuszczane osoby postronne.

Dramatyczny pożar w Gdyni

„Nie wiem, czy wyjeżdżać czy zostawać”

Największy lęk budzi to, że sytuacja zaczęła gwałtownie się zmieniać. Jeszcze rano część mieszkańców miała nadzieję, że warunki się poprawiają. Teraz jednak obawy są coraz większe.

– Rano wydawało mi się, że można troszkę odetchnąć. Wczoraj czułam tutaj dym, ale nie było kawałków pyłów spadających, a dzisiaj wygląda to trochę gorzej. Dopiero rok tu mieszkamy. Nie wiem, czy wyjeżdżać czy zostawać, czy zabierać już to wszystko. Sytuacja wygląda naprawdę do niczego – mówi Adrianna Kozak.

Kobieta zwraca uwagę na to, że z nieba zaczęły spadać coraz większe fragmenty spalonego materiału.

– Proszę zobaczyć, co chwilę spadają jakieś takie grubsze kawałki pyłów, kawałków drzew spalonych – dodaje.

Niedługo po rozmowie z reporterem „Super Expressu” Adrianna Kozak i Antonia zdecydowały się rozpocząć ewakuację z zagrożonego miejsca.

„Słońca już praktycznie nie widać”

Na miejscu cały czas pracują służby ratunkowe. Jak relacjonuje reporter „Super Expressu”, nad terenem objętym pożarem nieustannie latają dwa śmigłowce gaśnicze. Mieszkańcy są przerażeni, a sytuacja ma wyglądać coraz poważniej.

– Dwa śmigłowce non stop. Nie wpuszczają. Posterunki są. Ludzie przerażeni. Jakby coraz gorzej. Słońca już praktycznie nie widać – przekazuje reporter będący na miejscu zdarzenia.

Dodatkowe obawy budzi pogoda. Wiatr zaczyna się wzmagać, co może utrudnić akcję gaśniczą i zwiększyć zagrożenie dla kolejnych terenów. Mieszkańcy z niepokojem śledzą rozwój wydarzeń i czekają na kolejne komunikaty służb.

Sonda
Byłeś kiedyś świadkiem pożaru?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki