Spis treści
Wielka płyta z czasów PRL
W blokach z wielkiej płyty żyją dziś miliony Polaków, więc to domy wielu z nas. Konstrukcje tego typu niestety do najświeższych nie należą i niejedno już przeszły. Nic więc dziwnego, że co rusz pojawiają się obawy samych lokatorów o stan budynków. Mieszkańcy zastanawiają się bowiem, czy ich domy będą w stanie dać im dach nad głową nawet za 5 czy 10 lat? Okazuje się, że jeśli obiekty były regularnie rewitalizowane i sprawdzane, prawdopodobnie wytrzymają jeszcze długo. Inaczej jednak scenariusz wygląda w przypadku bloków, które o remontach i rewitalizacjach nigdy nie słyszały.
Ile przetrwają bloki z wielkiej płyty?
PRL-owskie bloki z wielkiej płyty nie mają sztywnej daty ważności, choć zakładano dawniej, że ich trwałość wyniesie 50-70 lat. To jednak było dość konserwatywne założenie. Dziś, po wielu ekspertyzach wiadomo, że przy odpowiednim utrzymaniu mogą stać znacznie dłużej - nawet 100 lat i więcej. Kluczowych jest jednak kilka rzeczy, a mianowowicie m.in.:
- stan konstrukcji (zwłaszcza łączeń prefabrykatów),
- jakość wykonania (różna w zależności od osiedla i okresu budowy),
- regularne remonty i modernizacje (np. wzmacnianie połączeń, wymiana instalacji),
- ochrona przed wilgocią i korozją.
Dbrze utrzymany blok z wielkiej płyty może więc spokojnie przetrwać jeszcze kilkadziesiąt lat, a realnie nawet do końca XXI wieku. Większym problemem niż sama konstrukcja często okazują się instalacje, standard mieszkań czy komfort życia, a nie bezpieczeństwo budynku.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
PRL-owskie bloki z wielkiej płyty mają wiele wad. Pękające ściany to tylko początek
PRL-owskie osiedla są nadal bezpieczne?
Większość bloków z wielkiej płyty jest bezpieczna, lecz bez wątpienia są z pewnością i takie, które tym poziomem bezpieczeństwa odbiegają od innych. Pamiętajmy, że jeśli budynek był sprawdzany i wszystko wyglądalo dobrze, raczej nie ma powodów do obaw. Takiego też zdania są eksperci, w tym np. Mariusz Łubiński.
[...] Jeżeli nikt nie dba o stan techniczny, nie kontroluje jakości połączeń między prefabrykatami i nie reaguje na sygnały o pogarszającym się stanie elementów konstrukcyjnych, to oczywiście może dojść do degradacji. Natomiast większość takich budynków przeszła modernizacje, zabezpieczenia i docieplenia, dlatego w pełni podzielam opinię ekspertów, że mogą one funkcjonować jeszcze przez wiele dziesięcioleci - mówił Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus zajmującej się zarządzaniem nieruchomościami dla Super Biznesu.