Lubelska Giełda Staroci wróciła po przerwie. Deszcz odstraszył tłumy, ale okazji nie brakowało

2026-02-23 11:47

W styczniu Lubelska Giełda Staroci, chyba po raz pierwszy w swojej kilkunastoletniej historii została odwołana. Ekipa, która rzecz całą organizuje rozchorowała się na grypę. A lutową „starzyznę“ skutecznie rozłożyła pogoda, padający deszcz zdziesiątkował zarówno kupców jak i kupujących. W marcu z pewnością będzie lepiej...

Ostatnia niedziela miesiąca, to i Lubelska Giełda Staroci. W niedzielę 22 lutego na Placu Zamkowym stawili się wystawiający, którzy przyjechali do Lublina z najodleglejszych miejsc Polski, jak i kupujący. Ale... - Przyjechałem chyba jedynie z tęsknoty, bo w styczniu giełdy nie było - mówi starszy pan z Kielc, wystawiając m.in. wielką lalę za 200 zł. - To nie tylko okazja do handlu, ale i atrakcja towarzyska, znamy się z innymi sprzedawcami od lat.

Rzeczywiście, pod koniec stycznia 2026 na w sieci pojawiło się ogłoszenie: "W dniu 25.01 Odwołujemy Giełdę Staroci w Lublinie na Placu Zamkowym. Obsługa giełdy zmaga się z grypą."

To chyba pierwszy raz, nie licząc czasów pandemii. "Starzyzna" ma w Lublinie bardzo długą tradycję, to taka jaką znamy dzisiaj, jako odbywający się raz w miesiącu jarmark istnieje od 2010 roku. Gościła w różnych miejscach Lublina, "starocia" obejrzeć i kupić można było w pobliżu Bramy Krakowskiej i Rynku, na kilkanaście miesięcy wyniosła się poza mury średniowiecznego miasta pod Liceum im. Unii Lubelskiej, by od kilku lat zajmować Plac Zamkowy. 22 lutego było mniej wszystkiego. Nie znaczy to jednak, że Giełda Staroci była słaba. Dla niektórych wręcz przeciwnie - sprzedający widząc niezbyt wielu potencjalnych kupców chętniej negocjowali ceny.

- Kupiłem zestaw dłut do drewna z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku za 100 zł - cieszy się Marian Perliczko, artysta ludowy spod Bełżyc. - Latem chcieli za podobne dwa razy tyle. Czyli dla chcącego nic trudnego.

Czytaj też: "Gram w grę". Karol włamał się, zjadł kiełbasę i zasnął w łóżku właściciela

Jak najbardziej zrozumiałe zainteresowanie wzbudziła wizyta straży pożarnej na giełdzie. Strażacy zostali wezwani, gdyż ktoś poczuł ulatniający się gaz. Jak się okazało, z butli turystycznej retro, wystawionej do sprzedaży. Z ciekawych rzeczy wyłowiliśmy jeszcze m.in. budzik slava za 40 zł, normalnie chodzą już po 100 zł. Pytanie tylko, czy aura nie zaszkodziła mechanizmowi... I książkę „Czarciołapek“ autorstwa Ludwika Paczyńskiego z 1987 roku o przygodach tytułowego młodego diablątka mieszkającego w lochach gdzieś pod Starym Miastem, jego zacnej familii i pięknie opowiedzianej historii Lublina. Absolutne must have w biblioteczce Lublinianina. Koszt? 8 zł!

Wielkie myszkowanie, czyli Lubelska Giełda Staroci

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki