- 27-letni Karol N. włamał się do domu w Płudach pod Radzyniem Podlaskim.
- Zniszczył bramę oraz drzwi wejściowe – straty oszacowano na 5 tys. zł.
- W domu zjadł kiełbasę z lodówki, napił się wody i przebrał się w rzeczy właściciela.
- Założył skarpetki i klapki domownika, po czym położył się spać w jednym z pokoi.
- Został zatrzymany przez policję – był trzeźwy.
- Tłumaczył funkcjonariuszom: „Myślałem, że gram w grę” oraz „Spałem, gdyż ogarnął mnie sen”.
- Jak przekazał km. Piotr Mucha, mężczyzna trafił prosto do policyjnego aresztu.
- Trwają badania toksykologiczne, które mają wyjaśnić jego zachowanie.
Dyżurny policji w Radzyniu Podlaskim słyszał i widział już niejedno, zdziwił się jednak telefonem od mieszkańca wsi Płudy, leżącej po sąsiedzku z miastem. Informacja o obcym łysym mężczyźnie śpiącym w łóżku była rzeczywiście niesłychana. Policjanci pojawili się na miejscu niebawem, spotkali tam przerażoną i zdziwioną rodzinę, która tam mieszkała i ich nieproszonego gościa. Konrad N. był jedynym, który nic nie robił sobie z niesłychanej sytuacji. Był trzeźwy, co zbadali mundurowi. - Spałem, gdyż ogarnął mnie sen - rozłożył ręce w uśmiechu, tłumacząc co robił w łóżku.
- W rozmowie z mundurowymi tłumaczył swoje zachowaniem faktem, iż miał przekonanie, że gra w grę. Z rozbrajającą szczerością przyznał, że po wejściu do domu zjadł trochę kiełbasy z lodówki i napił się wody. Dodał także, że założył skarpetki i klapki właściciela domu i znużony snem położył się do łóżka w jednym z pokoi - opowiada km. Piotr Mucha z policji w Radzyniu Podlaskim. - Mężczyzna z ciepłego łóżka trafił prosto do policyjnego aresztu. Straty przez właścicielkę domu zostały oszacowane na kwotę 5 000 złotych.
Czytaj też: Niebezpieczna sytuacja na torach. Mołdawianin chciał wykoleić pociąg z paliwem? "Robił wrażenie osoby..."
Są tak wysokie, gdyż Konrad N. zniszczył najpierw bramę, a następnie drzwi wejściowe do domu. W Płudach, choć pochodzi z odległej o kilkanaście kilometrów Kąkolewnicy był widywany już wcześniej. - Dziwny, taki artysta z innego świata - ocenia jeden z mieszkańców. Jego zdaniem tego dnia był u kolegów mieszkających w Płudach i dobrze się bawili przy głośnej muzyce, a potem przyszła im ochota na niepoważne igraszki. - Założyli się i tyle - puentuje. Bo jak to inaczej wytłumaczyć? Wyniki badań toksykologicznych będą znane w najbliższym czasie.