Królicza afera w lubelskim skansenie. Muzuem zapowiada kroki prawne

2026-05-11 14:51

Spór o dobrostan królików w Muzeum Wsi Lubelskiej wywołał prawdziwą burzę. W weekend na teren skansenu weszły przedstawicielki Stowarzyszenia Uszaty Lublin, które chciały zabezpieczyć zwierzęta po otrzymaniu zgłoszenia o ich złym stanie. Muzeum twierdzi, że doszło do bezprawnej próby odłowu królików i zapowiada kroki prawne. Aktywistki odpierają zarzuty i przekonują, że działały jawnie oraz za wiedzą pracowników placówki.

królik

i

Autor: Pixabay.com

Muzeum: „Doszło do bezprawnego odłowu zwierząt”

Do incydentu doszło w sobotę na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej. W wydanym komunikacie dyrekcja placówki podkreśla, że skansen jest miejscem przyjaznym zwierzętom, a ich dobrostan pozostaje jednym z priorytetów instytucji.

Według muzeum grupa kobiet określających się jako aktywistki miała wtargnąć na teren placówki i po „zastraszeniu pracowników recepcji oraz działu przyrodniczego” dostać się do Zagrody Króliczków. Jak przekazano, kobiety miały użyć przygotowanych wcześniej klatek i dokonać „bezprawnego odłowu zwierząt”.

Muzeum poinformowało, że interweniowała ochrona oraz wezwana na miejsce policja. W sprawę zaangażowany został również lekarz weterynarii opiekujący się zwierzętami w skansenie. Powiadomiono także Powiatowego Lekarza Weterynarii, który – jak podkreśla muzeum – nie zgłosił zastrzeżeń do sprawowanej opieki nad zwierzętami.

„Osoby, które wtargnęły na teren skansenu, zostały zmuszone do zwrotu zwierząt i opuszczenia terenu Muzeum w asyście policji” – czytamy w oświadczeniu.

Dyrekcja podkreśla również, że działania aktywistek naraziły zwierzęta na stres, a pracownikom i odwiedzającym utrudniły normalne funkcjonowanie placówki.

Dziki w Skansenie w Lublinie !

Aktywistki: „Działałyśmy jawnie i bez agresji”

Inaczej przebieg wydarzeń przedstawia Stowarzyszenie Uszaty Lublin. W opublikowanym oświadczeniu aktywistki przekonują, że pojawiły się w muzeum po otrzymaniu zgłoszenia dotyczącego możliwego pogryzienia królików, obecności zakrwawionego zwierzęcia oraz oznak chorobowych, w tym świerzbu.

Jak twierdzą, od początku działały otwarcie i poinformowały pracownika kasy, kogo reprezentują oraz jaki jest cel ich wizyty. Według relacji stowarzyszenia kobiety miały czekać około 40 minut na pracownika muzeum, który następnie zaprowadził je do zagrody i otworzył pomieszczenie zamknięte na kłódkę.

Po obejrzeniu zwierząt aktywistki miały poinformować, że chcą je zabezpieczyć. Jak podkreślają, pracownik skontaktował je telefonicznie z przełożonymi, którzy – według stowarzyszenia – nie zgłosili zastrzeżeń wobec odbioru zwierząt.

Dopiero po umieszczeniu królików w transporterach na miejscu pojawiła się ochrona. Aktywistki twierdzą również, że to one, a nie muzeum, wezwały policję.

„Na żadnym etapie nie zastraszałyśmy pracowników muzeum ani nie działałyśmy agresywnie” – podkreślono w oświadczeniu.

Muzeum zapowiada kroki prawne

Spór wokół królików szybko przeniósł się do mediów społecznościowych i wywołał gorącą dyskusję o granicach interwencji prozwierzęcych organizacji oraz odpowiedzialności instytucji publicznych za dobrostan zwierząt

Muzeum Wsi Lubelskiej stanowczo odpiera zarzuty dotyczące niewłaściwej opieki nad zwierzętami. W komunikacie przypomniano o prowadzonych inwestycjach i działaniach na rzecz poprawy warunków bytowania zwierząt. Wśród nich wymieniono m.in. budowę nowych wybiegów dla koni, stworzenie monitorowanej zagrody dla królików czy współpracę z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie.

Dyrekcja placówki zapowiedziała jednocześnie podjęcie kroków prawnych wobec osób uczestniczących w zdarzeniu. Jak zaznaczono, działania mają służyć ochronie dobrego imienia muzeum oraz bezpieczeństwa zwierząt znajdujących się pod jego opieką.

Na razie nie wiadomo, czy sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Pewne jest jednak, że wydarzenia z lubelskiego skansenu jeszcze długo będą budzić emocje.

Sonda
Czy sądzisz, że króliki cierpią w skansenie?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki