Katastrofa Dromadera na Lubelszczyźnie pod lupą śledczych. Za sterami siedział wybitny lotnik

2026-05-06 14:17

Zamojska prokuratura wszczęła postępowanie mające wyjaśnić okoliczności dramatycznego wypadku lotniczego w Puszczy Solskiej. Podczas morderczej walki z żywiołem rozbił się tam samolot gaśniczy, a wypadek pochłonął życie 65-letniego pilota pochodzącego ze stolicy. Jak dowiedzieli się dziennikarze Wirtualnej Polski, za sterami zasiadał wybitny fachowiec mogący pochwalić się potężnym doświadczeniem w przestworzach.

Śledztwo prokuratury w Zamościu. Służby analizują wrak Dromadera

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się we wtorkowy wieczór na terenie powiatu biłgorajskiego podczas pacyfikacji szalejącego żywiołu. W trakcie operacji lotniczej z wysokości runął na ziemię Dromader, a rozbita maszyna należała do floty warszawskiej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. Niestety, lotnik operujący statkiem powietrznym poniósł śmierć na miejscu.

Przedstawiciel Prokuratury Okręgowej w Zamościu Rafał Kawalec poinformował o wszczęciu postępowania sprawdzającego pod kątem nieumyślnego doprowadzenia do wypadku powietrznego ze skutkiem śmiertelnym. Od samego rana w środę teren zdarzenia przeczesywali śledczy współpracujący ściśle z medykiem sądowym, a do zespołu badawczego dołączyli także eksperci reprezentujący Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych.

Organa ścigania zaplanowały skrupulatne zabezpieczenie pozostałości samolotu, co pozwoli na wykonanie pogłębionych ekspertyz technicznych wraku. Równolegle prowadzone będzie gromadzenie niezbędnej dokumentacji operacyjnej, przesłuchiwanie ewentualnych naocznych świadków oraz przeprowadzona zostanie autopsja sześćdziesięciopięciolatka.

Grzegorz Walczak ocenia doświadczenie pilota. To był weteran przestworzy

Z ustaleń reporterów wynika, że ofiarą jest mieszkaniec Warszawy, którego niezwykłe umiejętności zachwalał dyrektor operacyjny Mieleckich Zakładów Lotniczych. Grzegorz Walczak, będący bezpośrednim przełożonym załóg zrzucających wodę z Dromaderów, nie szczędził zmarłemu słów uznania za wieloletnią praktykę za sterami. Nieoficjalnie udało się dowiedzieć, że jest to Andrzej Gawron, wieloletni pilot, kapitan PLL LOT.

– Kapitan z lotnictwa cywilnego, z nalotem 22 tys. godzin. Po przejściu na emeryturę zajął się gaszeniem pożarów. Trudno o bardziej wykwalifikowaną osobę – podkreślił Walczak.

Reprezentant zakładów lotniczych zaznaczył również, że we wtorkowy poranek doświadczony lotnik stawił się na regularnym dyżurze w stolicy. Zgłoszenie alarmowe poderwało go do błyskawicznego wylotu na teren Lubelszczyzny, gdzie wspierał działania trzech innych załóg nadciągających z różnych rejonów kraju.

W przestrzeni wirtualnej udostępniono krótkie wideo rzekomo rejestrujące finałowe chwile lotu, na którym można dostrzec pulsujące światło obniżającego pułap statku powietrznego, a tuż po tym gwałtowny rozbłysk. Szef pilotów zaapelował do internautów za pośrednictwem Wirtualnej Polski, aby wstrzymali się z kreowaniem przedwczesnych hipotez na temat przebiegu zdarzeń.

– Nie ma sensu tworzyć teorii, to zostanie ustalone przez komisję – powiedział WP.pl.

Ekstremalne warunki nad Puszczą Solską. Żywioł strawił setki hektarów

Przełożony lotników z Mielca zasugerował, że wieczorne działania operacyjne mogły nieznacznie przekroczyć przyjęte ramy czasowe z uwagi na sytuację nad lasem. Zazwyczaj regulaminowo załogi kończą loty maksymalnie trzydzieści minut po zniknięciu słońca za horyzontem.

– To specyfika tej pracy, są emocje, trwa walka z ogniem, ale pilot musi umieć się zatrzymać – tłumaczył.

Specjalista zwrócił uwagę na potężne ryzyko wpisane w ten konkretny rodzaj służby powietrznej. Prowadzący tego typu potężne maszyny muszą precyzyjnie uwolnić ładunek ponad dwóch tysięcy litrów wody, manewrując często zaledwie kilkanaście metrów nad szalejącymi, wysokimi płomieniami.

Równocześnie w nadleśnictwie Józefów setki zastępów straży pożarnej bezustannie próbują opanować gigantyczne zarzewie ognia, wspierane przez flotę śmigłowców i jednostek stałopłatowych. Czerwony kur strawił już ćwierć tysiąca hektarów bezcennych przyrodniczo terenów chronionych, obejmujących rezerwaty i obszary Natura 2000, a w lasach całego regionu lubelskiego nadal utrzymuje się najwyższy alert przed zagrożeniem pożarowym.

Płonie puszcza Solska
Sonda
Byłeś/aś kiedyś świadkiem pożaru?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki