Rzucał słoikami i wymachiwał nożami
Do mrożących krew w żyłach scen doszło w Lublinie po godzinie 16. To wtedy służby otrzymały zgłoszenie o agresywnym mężczyźnie, który stwarzał zagrożenie dla otoczenia. Jego zachowanie od początku budziło grozę. Jak relacjonują świadkowie, desperat wyrzucał przedmioty ze swojego balkonu.
- Świadkowie alarmowali, że mężczyzna w średnim wieku rzuca z balkonu słoikami i wymachuje nożami - podaje "Fakt".
Atak na ojca i groźby wysadzenia bloku
Sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna, gdy 40-latek zabarykadował się w mieszkaniu. W środku znajdowali się jego rodzice. W pewnym momencie mężczyzna zaatakował nożem swojego ojca, a także groził, że wysadzi cały budynek w powietrze. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby, jednak interwencja zakończyła się ucieczką sprawcy.
- Policjanci zajęli się rodzicami, wyprowadzili ich z tego budynku. Ojciec trafił do szpitala. Niestety, w tym czasie 40-letni sprawca zbiegł z tego miejsca - relacjonował tuż po zdarzeniu Radiu ESKA Andrzej Fijołek z lubelskiej policji.
Szybki finał obławy
Choć początkowo napastnikowi udało się zbiec, policyjna obława nie trwała długo. Jak donosi Kurier Lubelski, po kilkuminutowych poszukiwaniach mężczyzna został zatrzymany. Funkcjonariusze podejrzewają, że sprawca mógł znajdować się pod wpływem środków odurzających. Wiadomo również, że w przeszłości był już karany za przestępstwa narkotykowe. Teraz o jego dalszym losie zdecyduje prokurator i sąd.