40-latek o krok od spłonięcia żywcem. Z auta wyciągnął go policjant

2026-05-18 22:28

Dramatyczne sceny rozegrały się na ulicy Hajdowskiej w Lublinie. Tylko dzięki błyskawicznej i heroicznej reakcji funkcjonariusza policji udało się uniknąć tragedii. Płonący samochód stał się śmiertelną pułapką dla 40-letniego mężczyzny, który spał w nim pijany, mając uruchomiony silnik.

  • Podkom. Piotr Dąbrowski z V Komisariatu Policji w Lublinie uratował mężczyznę z płonącego samochodu.
  • Do zdarzenia doszło w niedzielę rano przy ulicy Hajdowskiej w Lublinie, gdzie policjant zauważył dym wydobywający się z zaparkowanego Renault.
  • Funkcjonariusz wyciągnął śpiącego 40-latka z zadymionego auta, zanim pojazd całkowicie stanął w płomieniach.
  • Uratowany obywatel Mołdawii miał prawie 2 promile alkoholu w organizmie i sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

Śpiący mężczyzna wyciągnięty z płonącego auta przez policjanta

Do zdarzenia doszło w niedzielę (17 maja) rano. Podkomisarz Piotr Dąbrowski, dyżurny z V Komisariatu Policji w Lublinie, jechał na służbę, kiedy jego uwagę przykuł zaparkowany samochód marki Renault. Z tylnej części pojazdu wydobywał się gęsty dym. Policjant natychmiast zatrzymał się i powiadomił służby ratunkowe, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji. W trakcie zgłoszenia zauważył, że pojazd ma uruchomiony silnik, a w jego zadymionym wnętrzu znajduje się mężczyzna siedzący na fotelu kierowcy. Nie tracąc ani chwili, funkcjonariusz od razu podbiegł do samochodu. Jak wynika z relacji policji, w aucie było już tak dużo dymu, że trudno było dostrzec cokolwiek. Mimo to, podkomisarz Dąbrowski bez wahania wyciągnął kierującego z pojazdu. Mężczyzna był nieprzytomny lub głęboko spał, nie reagując na otoczenie. Aby zapobiec dalszemu rozwojowi pożaru, policjant dostał się do wnętrza auta od strony pasażera i wyłączył silnik.

Akcja ratunkowa nie zakończyła się jednak w tym momencie. Uratowany 40-latek, obywatel Mołdawii, w pewnym momencie próbował jeszcze wrócić do płonącego auta, prawdopodobnie po swoje rzeczy. Podkomisarz Dąbrowski ponownie odciągnął go od pojazdu i odprowadził w bezpieczne miejsce, z dala od zagrożenia. Chwilę później pojazd został całkowicie objęty płomieniami.

Pijany mężczyzna miał zakaz prowadzenia pojazdów

Na miejsce zdarzenia szybko przyjechali strażacy, zespół ratownictwa medycznego oraz dodatkowy patrol policji. Uratowany 40-letni mężczyzna został przekazany pod opiekę ratowników i trafił do szpitala. Tam przeprowadzono badanie alkomatem, które wykazało, że miał on prawie 2 promile alkoholu w organizmie. To wyjaśnia, dlaczego był nieświadomy zagrożenia i nie reagował na dym. Jak ustalili policjanci, mężczyzna przebywał w pojeździe na miejscu kierowcy przy uruchomionym silniku, co jest poważnym naruszeniem przepisów. Dodatkowo okazało się, że posiada sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. W związku z tymi faktami, w sprawie prowadzone będzie postępowanie.

Adam zadał jeden śmiertelny cios nożem Mariuszowi. Poszło o opiekę nad dzieckiem

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki