Spis treści
Tragedia w Kraśniczynie. "Taki młody nie powinien umierać"
W Kraśniczynie, miejscowości leżącej w połowie drogi między Krasnymstawem a Hrubieszowem ludzie niechętnie rozmawiają o tym, co się stało.
- Wie pan, różne złe rzeczy się dzieją. Także takie. Ale taki młody nie powinien umierać - mówi starszy pan, idący w wnuczką na plac zabaw.
Starannie dobiera słowa, tak aby nie padło sformułowanie „zabity“, „zamordowany“, „pobity na śmierć“. Tak jakby wciąż bał się sprawcy - miejscowego watażki. Swoim zachowaniem Patryk M. wzbudzał mimowolny posłuch i strach u ludzi, którzy się z nim zetknęli.
- Widać było w nim, że nie ma hamulców i cieszył się, że ludzie to czują i przechodzą na drugą stronę ulicy, żeby się z nim nie zetknąć - opowiada ktoś inny.
Oprawca i ofiara znali się od dziecka
Kilka tygodni temu morderca wyszedł z więzienia, gdzie za pobicia i rabunki spędził cztery lata. Ze swą ofiarą znali się doskonale, Sebastian G. pochodził z Wólki Kraśniczyńskiej i wspólnie się wychowywali. Tyle, że potem poszedł inną drogą - był szanowanym, młodym gospodarzem. Strażakiem miejscowej OSP.
"Sebastian wielokrotnie wykazywał się zaangażowaniem oraz poświęceniem zarówno biorąc udział w działaniach ratowniczych jak i życiu codziennym jednostki. ️
Rodzinie oraz najbliższym składamy najszczersze wyrazy współczucia
Cześć jego pamięci, spoczywaj w pokoju"
- napisali druhowie - koledzy zamordowanego w internetowym pożegnaniu. O tym, dlaczego „odszedł na wieczną służbę“ ani słowa.
Tragiczny finał spotkania przy alkoholu
Feralnego dnia kat i jego ofiara pili razem alkohol.
- Seba bał się odmówić wspólnej popijawy. Bał się, że go rozwścieczy - ich rówieśnik, z odległych o kilkanaście kilometrów Wojsławic jest rozmowniejszy.
Na wódkę poszli do Zenona C. (71 l.), mieszkającego samotnie w małym drewnianym domku na końcu wsi.
- A dajcie mi już wszyscy spokój, do M. idźcie dowiedzieć się dlaczego zabił - Zenon C. początkowo nie ma ochoty na rozmowę. Przyznaje po chwili, że to było u niego. Nic nie widział - wyszedł do ubikacji. Jak wrócił po godzinie, Patryk M. przykrywał leżącego na ziemi Sebastiana kocem. - Myślałem, że zasnął pijany...
Nieoficjalnie wiadomo, że Zenon C. dał znać policji dopiero po upływie kilkudziesięciu godzin - strach przed mordercą sprawił, że siedział bez ruchu w kuchni, nie wchodząc do pomieszczenia, gdzie leżał martwy sąsiad. W końcu się przełamał.
- Na głowie i ciele denata znajdowały się liczne obrażenia - przyznaje podkomisarz Anna Chuszcza z policji w Krasnymstawie. - Decyzją prokuratora ciało zostało zabezpieczone w celu przeprowadzenia sekcji zwłok, która wykazała, ze przyczyną śmierci mężczyzny były obrażenia głowy.
Co grozi Patrykowi M.?
Patryk M. został zatrzymany po kilku godzinach w Kraśniczynie. Był nietrzeźwy.
Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie zatrzymanemu zarzutu zabójstwa. Grozi mu kara od 15 lat do dożywotniego pozbawienia wolności.