„Zamknęli mi córkę w psychiatryku”. Zrozpaczona matka drży o życie 21-letniej Natalii

2026-07-10 20:26

21-letnia Natalia sama zgłosiła się do Szpitala Psychiatrycznego w Łukowie, licząc na poprawę swojego stanu zdrowia. Po trzech tygodniach chciała wrócić do domu, jednak - jak twierdzi jej mama - nie otrzymała zgody na wypis. Kobieta nie może odwiedzać córki, rozmawia z nią przez zamknięte drzwi, bo Natalka ma zakaz odwiedzin. Psychiatra tłumaczy, że nie może nikogo informować o stanie zdrowia swojego pacjenta.

Dla 21-letniej Natalii z Łukowa (lubelskie) wszystko zaczęło się od rodzinnej tragedii. Gdy jej ojciec Jacek (+50l) zmarł w 2020 roku na covida, Natalia rozchorowała się na depresję. Z tygodnia na tydzień stan młodej dziewczyny pogarszał się, często zdarzało się, że jej mama Barbara Celińska-Mysław (53l) nie mogła z nią nawiązać kontaktu. 21- latka żyje we własnym świecie. 

Mimo choroby, Natalia jest niezwykle zdolną osobą, która z celującym wynikiem zdała maturę. W przeszłości, z pomocą mamy, pokonała także anoreksję. Natalka często trafiała do szpitala psychiatrycznego w Łukowie, z którego wychodziła po podleczeniu i ustabilizowaniu stanu emocjonalnego, albo po prostu na własną prośbę. Tym razem jest inaczej.

- Córka udała się do szpitala psychiatrycznego 27 maja. Powiedziała mi, że ostatnio źle się czuje i chce aby postawiono ją na nogi 

- opowiada nam pani Barbara Celińska-Mysław, mama Natalii. 

Początek dramatu. Chciała się wypisać, lekarz odmówił

Sytuacja przybrała nieoczekiwany i dramatyczny obrót po trzech tygodniach pobytu. Natalia, czując się lepiej, postanowiła wrócić do domu. Spotkała się jednak ze ścianą.

- 17 czerwca chciała się wypisać na własną prośbę. Nic z tego, lekarz psychiatra nie zgodził się. Według mojej wiedzy skierował wniosek do łukowskiego sądu, by wydał postanowienie o pozostawieniu córki w szpitalu. Nie wiem czy to prawda, bo ani Natalka ani ja nie dostałyśmy z sądu żadnego postanowienia

- relacjonuje zdesperowana matka.

- Pojechałam więc do oddziału psychiatrycznego, by pomóc córce z wypisem, ale zostałam wyprowadzona przez ochronę

- mówi, pokazując dokumentację medyczną córki.

Rozmowy przez zamknięte drzwi

Teraz kontakt z córką jest drastycznie ograniczony. Matka nie może wejść na oddział, a odwiedziny są zakazane. Pozostają jej jedynie krótkie rozmowy telefoniczne i serce rozdzierające sceny pod drzwiami oddziału.

- Teraz rozmawiam z nią przez telefon, oczywiście jak jej pozwolą. Rozmawiamy też przez zamknięte drzwi do oddziału, gdy podejdzie do nich niepostrzeżenie. Nawet w obecności reportera SE nie mogłam wejść do Natalki, a rozmowa z nią odbywała się przez zamknięte drzwi

- opowiada pani Basia.

Lekarz ucina rozmowę

Próbowaliśmy uzyskać komentarz od personelu szpitala w tej sprawie. Lekarz z oddziału, na którym przebywa Natalia, Krzysztof M., nie chciał jednak udzielić żadnych informacji, zasłaniając się tajemnicą lekarską. Jego odpowiedź była krótka i stanowcza.

- Nie odpowiem na żadne pytanie, bo to sprawa pacjenta, proszę napisać to co powiedziała mama pacjentki

- skwitował lekarz.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki