Dla 21-letniej Natalii z Łukowa (lubelskie) wszystko zaczęło się od rodzinnej tragedii. Gdy jej ojciec Jacek (+50l) zmarł w 2020 roku na covida, Natalia rozchorowała się na depresję. Z tygodnia na tydzień stan młodej dziewczyny pogarszał się, często zdarzało się, że jej mama Barbara Celińska-Mysław (53l) nie mogła z nią nawiązać kontaktu. 21- latka żyje we własnym świecie.
Mimo choroby, Natalia jest niezwykle zdolną osobą, która z celującym wynikiem zdała maturę. W przeszłości, z pomocą mamy, pokonała także anoreksję. Natalka często trafiała do szpitala psychiatrycznego w Łukowie, z którego wychodziła po podleczeniu i ustabilizowaniu stanu emocjonalnego, albo po prostu na własną prośbę. Tym razem jest inaczej.
- Córka udała się do szpitala psychiatrycznego 27 maja. Powiedziała mi, że ostatnio źle się czuje i chce aby postawiono ją na nogi
- opowiada nam pani Barbara Celińska-Mysław, mama Natalii.
Początek dramatu. Chciała się wypisać, lekarz odmówił
Sytuacja przybrała nieoczekiwany i dramatyczny obrót po trzech tygodniach pobytu. Natalia, czując się lepiej, postanowiła wrócić do domu. Spotkała się jednak ze ścianą.
- 17 czerwca chciała się wypisać na własną prośbę. Nic z tego, lekarz psychiatra nie zgodził się. Według mojej wiedzy skierował wniosek do łukowskiego sądu, by wydał postanowienie o pozostawieniu córki w szpitalu. Nie wiem czy to prawda, bo ani Natalka ani ja nie dostałyśmy z sądu żadnego postanowienia
- relacjonuje zdesperowana matka.
- Pojechałam więc do oddziału psychiatrycznego, by pomóc córce z wypisem, ale zostałam wyprowadzona przez ochronę
- mówi, pokazując dokumentację medyczną córki.
Rozmowy przez zamknięte drzwi
Teraz kontakt z córką jest drastycznie ograniczony. Matka nie może wejść na oddział, a odwiedziny są zakazane. Pozostają jej jedynie krótkie rozmowy telefoniczne i serce rozdzierające sceny pod drzwiami oddziału.
- Teraz rozmawiam z nią przez telefon, oczywiście jak jej pozwolą. Rozmawiamy też przez zamknięte drzwi do oddziału, gdy podejdzie do nich niepostrzeżenie. Nawet w obecności reportera SE nie mogłam wejść do Natalki, a rozmowa z nią odbywała się przez zamknięte drzwi
- opowiada pani Basia.
Lekarz ucina rozmowę
Próbowaliśmy uzyskać komentarz od personelu szpitala w tej sprawie. Lekarz z oddziału, na którym przebywa Natalia, Krzysztof M., nie chciał jednak udzielić żadnych informacji, zasłaniając się tajemnicą lekarską. Jego odpowiedź była krótka i stanowcza.
- Nie odpowiem na żadne pytanie, bo to sprawa pacjenta, proszę napisać to co powiedziała mama pacjentki
- skwitował lekarz.