Współczesna patodeweloperka gorsza do wielkiej płyty PRL? Paradoks polskiego rynku mieszkaniowego

Coraz częściej mieszkańcy nowych bloków z rozczarowaniem porównują je do osiedli z czasów PRL. Paradoksalnie to właśnie wielka płyta - przez lata symbol bylejakości - dziś bywa wspominana jako solidniejsza i cichsza niż część współczesnych inwestycji. Czy patodeweloperka naprawdę sprawia, że nowe budownictwo przegrywa z blokami sprzed kilkudziesięciu lat?

Czym właściwie jest patodeweloperka?

Patodeweloperka to określenie, które na stałe weszło do języka debaty publicznej. Używa się go w odniesieniu do inwestycji, w których:

  • maksymalnie zagęszcza się zabudowę,
  • projektuje się bardzo małe mieszkania,
  • oszczędza się na materiałach i detalach,
  • ignoruje się komfort przyszłych mieszkańców.

Nie jest to pojęcie techniczne, lecz społeczne - opisuje frustrację ludzi, którzy kupili nowe mieszkania, a zamiast wymarzonego spokoju dostali hałas, brak prywatności i poczucie ciasnoty.

Wielka płyta - relikt PRL czy solidna konstrukcja?

Bloki z wielkiej płyty powstawały masowo od lat 60. do 80. XX wieku. Ich celem było szybkie zaspokojenie ogromnego głodu mieszkaniowego. Estetyka schodziła na dalszy plan, ale liczyła się trwałość i powtarzalność.

Co dziś bywa zaletą wielkiej płyty?

  • grube, ciężkie ściany i stropy, które często lepiej tłumią dźwięki,
  • wyraźne oddzielenie mieszkań od siebie,
  • sprawdzone, przewidywalne układy lokali,
  • osiedla projektowane z myślą o zieleni, szkołach i usługach.

Oczywiście wielka płyta ma też swoje wady: przestarzałe instalacje, gorszą izolację cieplną czy brak wind w niższych blokach. Jednak pod względem akustyki wiele osób ocenia ją dziś zaskakująco dobrze.

Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.

PRL-owskie bloki z wielkiej płyty. Lista wad

Nowe budownictwo - nowoczesne, ale czy komfortowe?

W teorii nowe bloki powinny wygrywać z PRL-owskimi konstrukcjami na każdym polu. Są energooszczędne, mają windy, garaże podziemne, nowoczesne instalacje i estetyczne elewacje. Problem w tym, że komfort akustyczny bardzo często okazuje się piętą achillesową współczesnych inwestycji.

Najczęściej powtarzające się zarzuty to:

  • słyszalne rozmowy i telewizory sąsiadów,
  • hałas z mieszkań powyżej (kroki, przesuwanie mebli),
  • dźwięki z klatek schodowych i wind,
  • cienkie ściany działowe.

Paradoks polega na tym, że budynki formalnie spełniają obowiązujące normy, ale są to normy minimalne. Oznacza to, że inwestycja jest zgodna z przepisami, choć komfort życia mieszkańców pozostawia wiele do życzenia.

Porównanie patodeweloperki z wielką płytą pokazuje paradoks polskiego rynku mieszkaniowego. W PRL brakowało estetyki i nowoczesnych rozwiązań, ale budowano masywnie i solidnie. Dziś nowe osiedla są atrakcyjne wizualnie, lecz często brakuje w nich ciszy, przestrzeni i prywatności. Cienkie ściany i gęsta zabudowa sprawiają, że komfort życia bywa niższy, mimo wyższych cen. To dowód więc na to, że nowoczesność nie zawsze oznacza lepsze warunki do codziennego mieszkania.

Quiz. Tak smakowało dzieciństwo w PRL-u. Czy poradzisz sobie w tej słodkiej podróży do przeszłości?
Pytanie 1 z 10
Jednym z najpopularniejszych i najtańszych deserów był ryż zapiekany z owocami. Jakimi?
Źródło: Współczesna patodeweloperka gorsza do wielkiej płyty PRL? Paradoks polskiego rynku mieszkaniowego

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki