Widlakiem po nodze. PIJANY OPERATOR szalał w Opolu Lubelskim

To się musiało tak skończyć. 34-latek miał ponad dwa promile alkoholu we krwi i w tym stanie próbował pracować wózkiem widłowym na placu firmy skupującej owoce w Opolu Lubelskim. Na swoje nieszczęście zjawił się tam z owocami do sprzedania 34-latek z pobliskiej wsi. Nawet nie zdążył wyładować ich na rampę, gdy pijany operator najechał mu na nogę, powodując poważne obrażenia. Ranny mężczyzna trafił do szpitala, pijak zaś do aresztu.

Wózek widłowy
Autor: Antti Leppänen - Ljungbytruck forklift/Wikimedia Commons/ Creative Commons Tragiczna śmierć w zakładzie pracy! 31-latka zabił WÓZEK WIDŁOWY!

W sobotnie popołudnie ruch na placu należącego do punktu skupu owoców w Opolu Lubelskim był duży. Plantatorzy zjeżdżali się z okolicy, przywożąc zebrane przez siebie plony. Niestety, był tam też 34-latek, który za nic w świecie nie powinien w takim stanie robić tego, czym się zajmował. Był bowiem pijany i wziął się za jazdę wózkiem widłowym. Na nieszczęście nie trzeba było długo czekać.

Zobacz też: Koronawirus: Nowe przypadki COVID-19. FALA ZAKAŻEŃ w woj. lubelskim [NOWE DANE]

– Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 14.30. 32-latek przyjechał do punktu skupu, by sprzedać swoje owoce – opowiada asp. sztab. Edyta Żur z policji w Opolu Lubelskim. – W pewnym momencie kierujący wózkiem widłowym pracownik skupu najechał na nogę 32-latka stojącego do niego tyłem.

Mężczyzna z obrażeniami ciała został przewieziony do szpitala. Przybyli na miejsce policjanci poddali operatora wózka badaniu stanu trzeźwości, które wykazało w jego organizmie ponad dwa promile alkoholu. – Teraz czekają go kłopoty, gdyż poza kierowaniem w stanie nietrzeźwości ma na sumieniu spowodowanie wypadku, w którym stracił zdrowie 32-latek – puentuje policjantka.

Jak poprawić infrastrukturę rowerową Lublina?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki