- 1 marca około godz. 16:30 wybuchł pożar domu przy ul. Reja w Puławach
- O zdarzeniu służby powiadomił sąsiad
- W budynku znaleziono ciało 40-letniego właściciela
- Ciało zabezpieczono do sekcji zwłok
- Czynności prowadzone są pod nadzorem prokuratora
- Przyczyny pożaru bada biegły z zakresu pożarnictwa
Do tragedii doszło w niedzielę, 1 marca.- Około godziny 16:30 służby ratunkowe zostały powiadomione o pożarze domu jednorodzinnego na ulicy Reja w Puławach. Wydobywający się z budynku dym zauważył sąsiad mieszkający na pobliskiej posesji, który natychmiast zaalarmował służby - opowiada nadkom. Ewa Rejn-Kozak z policji w Puławach.
Szybko stało się jasne, że przed strażakami stoi bardzo ważne zadanie: nie tylko ratowanie mienia, ale i ludzkiego życia. W domu był jego właściciel. - Niestety rozprzestrzeniający się szybko pożar i duże zadymienie powodowały, że nie było możliwości wejść do środka od razu. Po częściowym ugaszeniu pożaru, strażacy weszli do wnętrza domu i w jednym z pomieszczeń znaleźli ciało 40-letniego właściciela budynku - dodaje policjantka. Prowadzone w tej sprawie postępowanie wyjaśni dokładnie przyczyny i okoliczności tego tragicznego zdarzenia.
Mężczyzna nie był w stanie się uratować. Nie mógł wstać z łóżka, w którym leżał.
Czytaj też: W pożarze domu zginęli rodzice i dwoje dzieci. Ta tragedia wstrząsnęła Polską
- Przemek chorował od ładnych kilku lat. Choroba przykuła go do wózka, a potem do łóżka - opowiada jego kolega. Motocyklista. Pokazuje zdjęcia Przemysława na ścigaczu, super szybkim motocyklu, którym jeździł jeszcze kilka lat temu. - Uwielbiał szybkość, adrenalinę. Mieli z żoną fajne sportowe autko, do niedawna jeździli na przejażdżki. Swoją miłość poznał kilka lat temu i był bardzo szczęśliwy z młodą, piękną kobietą.
Czytaj też: Stefanek, Weronika, Antoś mieli przed sobą całe życie. Ojciec podpalił dom
Mimo swej choroby Przemysław N. nie poddawał się. Kupił dom, ten sam w którym zginął. Zgrabną willę na przedmieściach Puław - ulica Reja biegnie wzdłuż torów kolejowych, mimo to jest tam zacisznie i ładnie. Był specjalistą elektronikiem, zajmował się naprawą systemów elektroniki samochodowej. Niestety...
W domu nie było wtedy jego żony - wyszła z niego jakiś czas przed tragedią. Także trójka jej dzieci szczęśliwie przebywała u rodziny.
W internecie ruszyła zbiórka pieniędzy. - W jednej chwili ich życie zamieniło się w dramat. W pożarze domu zginął ukochany mąż, partner, przyjaciel wielu osób oraz pies - przyjaciel rodziny. Ogień strawił cały dobytek – dom spłonął doszczętnie, nie pozostawiając nic poza zgliszczami - czytamy na stronie zrzutki.