Spis treści
Ptasia grypa w miejscowości Miłków
Szefowa lubelskiej weterynarii Monika Michałowska przekazała informacje o zlokalizowaniu patogenu na terenie gminy Siemień, w powiecie parczewskim. Zainfekowana ferma w Miłkowie liczyła dokładnie 26 tysięcy 289 kaczek przeznaczonych na rzeź, a to już drugi taki przypadek w tej wsi od początku roku. Poprzednie zakażenie doprowadziło tam do utraty stada liczącego ponad 13 tysięcy sztuk drobiu.
Kiedy testy laboratoryjne ostatecznie potwierdzają obecność śmiercionośnego wirusa, inspektorzy natychmiast uruchamiają rygorystyczny protokół kryzysowy. Procedury bezwzględnie nakazują uśpienie wszystkich ptaków na fermie oraz przeprowadzenie gruntownej dezynfekcji infrastruktury, co ma stanowić zaporę przed dalszym rozsiewaniem patogenu w okolicy.
Decyzja wojewody Krzysztofa Komorskiego
Służby sanitarne natychmiast wytyczyły specjalne strefy izolacyjne wokół ogniska choroby. Teren w promieniu trzech kilometrów zyskał status obszaru zapowietrzonego, z kolei strefa sięgająca siedmiu kilometrów to obszar zagrożony. Stosowne rozporządzenie podpisał już wojewoda lubelski Krzysztof Komorski.
Nowe przepisy drastycznie blokują swobodny transport jaj oraz samego drobiu, a także mocno ograniczają lokalny handel. Właściciele gospodarstw mają bezwzględny obowiązek zamykania swoich stad w budynkach, co minimalizuje ryzyko tragicznego w skutkach kontaktu z dzikim ptactwem. Restrykcyjne nakazy obowiązują obecnie na terenie czterech powiatów: bialskiego, radzyńskiego, lubartowskiego oraz parczewskiego.
Ogromne straty finansowe hodowców
Najnowszy przypadek to już ósme uderzenie wirusa HPAI w tym regionie w bieżącym roku. Wcześniej służby interweniowały trzykrotnie w gminie Wohyń na terenie powiatu radzyńskiego oraz trzy razy w wiosce Wysokie leżącej w gminie Międzyrzec Podlaski. Bilans strat we wszystkich zaatakowanych dotąd miejscach w województwie to niemal 338,7 tysiąca zlikwidowanych indyków, kur oraz kaczek.
Brak jakiejkolwiek skutecznej szczepionki i metod leczenia sprawia, że ptasia grypa przynosi za sobą przede wszystkim gigantyczne ciosy ekonomiczne dla całej branży. Jedyną skuteczną linią obrony przed falą bankructw pozostaje rygorystyczne i bezkompromisowe przestrzeganie procedur bioasekuracji.
Statystyki ogólnopolskie również malują się w bardzo ciemnych barwach. Od stycznia na terenie całego kraju potwierdzono już 84 ogniska wirusa w profesjonalnych hodowlach komercyjnych, co przełożyło się na konieczność utylizacji blisko sześciu milionów sztuk drobiu.